Biznes Ludzie Pieniądze

Polska koniem trojańskim Gazpromu w UE?

Andrzej Kublik
05.09.2010 , aktualizacja: 05.09.2010 23:03
A A A Drukuj
Kto się spodziewał, że rząd wda się w konflikt z UE, aby utrzymać monopol Gazpromu i pomóc Rosjanom torpedować reformy europejskiego gazownictwa?
Andrzej Kublik
Fot. Gazeta
Andrzej Kublik
W poniedziałek do Brukseli leci wicepremier Waldemar Pawlak. W kuluarach posiedzenia Rady UE ds. Energii będzie zabiegać o zgodę komisarza UE ds. energii Günthera Oettingera na podpisanie nowego porozumienia gazowego z Rosją. Parafowano je już pod koniec zeszłego roku, a w lutym rząd je zaakceptował. Ale dotąd umowy nie podpisano.

Najpierw o jej blokowanie Pawlak oskarżał tajemniczych sabotażystów w PGNiG i administracji rządowej. Potem miał pretensje do MSZ, że uznało umowę za sprzeczną z prawem europejskim. Teraz zastrzeżenia ma Komisja Europejska.

Umowa przewiduje zwiększenie i wydłużenie z 2022 do 2037 r. kontraktu PGNiG i Gazpromu na import gazu oraz zwolnienie Gazpromu z długów za tranzyt gazu w latach 2006-09. Ponadto rosyjski koncern ma dostać do 2045 r. monopol na tranzyt gazociągiem jamalskim przez Polskę oraz wyjątkowo ulgowe opłaty za tranzyt.

Te ostatnie ustalenia KE uznała za sprzeczne z europejskim prawem i poinformowała o tym również Moskwę.

Tranzytowa rura przez Polskę należy do EuRoPol Gazu, spółki PGNiG i Gazpromu. A zgodnie z prawem UE firmy handlujące gazem - takie, jak PGNiG i Gazprom - nie mogą zarządzać gazociągami, aby nie blokować konkurencji.

Polsko-rosyjska umowa z pozoru rozwiązuje problem - operatorem (czyli zarządcą gazociągu) zostanie państwowa firma Gaz-System, właściciel krajowej sieci gazociągów, ale Rosjanie nie chcą oddać Gaz-Systemowi władzy nad rurą. "Zaproponowaliśmy Polakom podpisanie umowy operatorskiej w sprawie technicznej obsługi gazociągu, a inne funkcje pozostałyby w gestii EuRoPol Gazu" - cytował anonimowego menedżera Gazpromu dziennik "Kommiersant".

KE nie dała się wystrychnąć na dudka. Operator musi w pełni zarządzać rurą, pozwalając korzystać z niej wszystkim zainteresowanym - żąda Bruksela. Domaga się, aby umowy na transport gazu zawierał Gaz-System, a nie EuRoPol Gaz. I także Gaz-System ma ustalać taryfy za transport gazu, nie wiążąc się kuriozalnym zapisem z umowy rządów Polski i Rosji. Ten zapis wymaga, aby stawki za transport gazu kalkulować tak, by dały firmie EuRoPol Gaz maksimum 21 mln zł czystego zysku rocznie. A przecież nikt nie liczy, zaczynając od wyniku - w tym wypadku od narzuconej z góry kwoty czystego zysku.

- Jest w interesie polskich konsumentów, aby dostęp do gazociągu miało tyle firm, ile sobie życzy, i by mogły korzystać z jasnych, równych stawek za przesył gazu - podkreślił w ostatni wtorek rzecznik KE Joe Hennon.

A rząd zachowuje się tak, jakby miał za złe Brukseli, że chce nam pomóc uniezależnić się od Gazpromu.

Premier Donald Tusk powiedział w tym tygodniu, że rząd nie pozwoli, aby "umowy polskie dotyczące gazu były poddawane większym restrykcjom czy reżimom niż umowy innych państw europejskich z tymi samymi eksporterami gazu".

Być może chodzi o zarzuty wicepremiera Pawlaka, który oskarżył KE o stawianie "drastycznych żądań", zwłaszcza w porównaniu do rury Nord Stream przez Bałtyk z Rosji do Niemiec. - W stosunku do Nord Streamu nie było oczekiwań dotyczących zasady dostępu strony trzeciej czy ustanowienia operatora niezależnego - powiedział Pawlak.

To nieprawda. Bruksela nie mogła stawiać warunków wobec rury na międzynarodowych wodach, ale postawiła je wobec lądowych odnóg Nord Streamu w Niemczech. Nie ma w nich żadnych ograniczeń dla konkurencji w transporcie gazu na niemiecki rynek. W jednej z odnóg o nazwie OPAL Bruksela dopuściła do ograniczenia konkurencji w tranzycie, ale dotyczy to tylko połowy o mocy rury przewidzianych na tranzyt.

Wiosną przepisy rugujące Gazprom z gazociągów przygotował rząd Litwy, a zapowiada je Estonia.To jest zgodne z tzw. trzecim pakietem reform, które mają zliberalizować gazowy rynek UE i zmniejszyć zależność Europy od Gazpromu - o co polskie władze zabiegały od lat.

Teraz to wszystko rząd przekreśla, walcząc z Brukselą o utrzymanie monopolu Gazpromu w rurze jamalskiej, zamiast skorzystać z tej pomocy. Gorzej - rząd nie idzie pod prąd reform UE, ale może im jeszcze zaszkodzić. Bo zdaniem urzędników z Brukseli Gazprom celowo narzuca nam umowę sprzeczną z europejskim prawem, aby sprawdzić, czy UE zdoła zreformować gazowy rynek. A rząd zachowuje się tak, jakby był zakładnikiem Gazpromu. Jeszcze trochę, a Polska zyska miano konia trojańskiego Gazpromu w Europie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów