Dostęp do skrzynek głosowych najsłynniejszych Brytyjczyków mieli dziennikarze brukowca "News of the World". Pracujący na ich zlecenie prywatni detektywi zdobywali kody do poczty głosowej na komórkach gwiazd, a nagrane tam wiadomości były źródłem inspiracji gazety sprzedającej w weekendy 2,9 mln egzemplarzy. Dziennikarze zdobywali również zapisane w komórkach dane o kontach bankowych, numerach ubezpieczeń czy też transakcjach w sklepach internetowych, które czasami autoryzuje się za pomocą kodów otrzymanych SMS-em. W wyniku śledztwa dziennikarz "News of the World" oraz pracujący dla gazety detektyw wylądowali w więzieniu. Z większością poszkodowanych dziennik zawarł ugody, których wartość szacowano w zeszłym roku na blisko 1,5 mln dol.
Afera wraca za sprawą reportażu o brytyjskich tabloidach opublikowanego w miniony weekend przez dziennik "New York Times". Wynika z niego, że lista podsłuchiwanych była dłuższa, niż się wydawało, a Andy Coulson - ówczesny naczelny "News of the World", a obecnie doradca medialny premiera Davida Camerona - wiedział o praktykach swoich dziennikarzy. W 2007 r. naczelny podał się do dymisji, twierdząc, że nie miał pojęcia o tym, co wyprawiali jego podwładni. Jednak Sean Hoare, były dziennikarz "New York Timesa" i dawniej bliski przyjaciel Coulsona twierdzi, że jego szef doskonale o wszystkim wiedział. - I aktywnie mnie do tego zachęcał - wyznał reporterom amerykańskiego dziennika.
Scotland Yard potrzebuje nowych dowodów, by otworzyć sprawę i zwrócił się już do "New York Timesa" z prośbą o udostępnienie materiałów. Wiceszef londyńskiej policji John Yates poinformował, że będzie konsultował się z prokuraturą w sprawie dalszych działań.