Wyższy VAT ma przynieść dodatkowe 200 mln euro do słowackiego
budżetu. Wcześniej zmiany w VAT mające przynieść dodatkowo nawet 5 mld zł do budżetu ogłosił polski rząd.
Wyższa stawka na Słowacji ma obowiązywać od 1 stycznia 2011 r. i obejmie niemal wszystkie towary i usługi. Wyjątkiem są leki czy książki, na które obowiązuje 10-proc. stawka VAT.
Słowacka premier Iveta Radiczova zapewnia, że podwyżka jest tymczasowa. - Nazywamy ją "podatkiem Fico", ponieważ to podatek za nieuregulowane faktury poprzedniego gabinetu - mówi Radiczova, odwołując się do poprzedniego słowackiego premiera Roberta Fico.
19-proc. stawka ma powrócić, gdy deficyt sektora finansów publicznych spadnie poniżej 3 proc.
PKB. Najwcześniej nastąpi to w 2013 r. W tym roku deficyt może sięgnąć aż 8 proc. PKB. To właśnie warunek obniżenia ponownie VAT-u przekonał Richarda Sulika, szefa drugiej co do wielkości partii w koalicji rządzącej, do poparcia propozycji zmian w podatku. Wcześniej jego ugrupowanie obawiało się, że podwyżka spowoduje wzrost cen towarów.
To nie koniec zmian, które chce wprowadzić słowacki rząd w celu ratowania finansów publicznych. Słowację czeka też podwyżka akcyzy na alkohol i papierosy. Obniżone mają być też
pensje pracowników sfery budżetowej średnio o 10 proc.
- Musimy oszczędzać, rozwiązywać problemy w naszym
budżecie tak, abyśmy jednocześnie nie zatrzymali gospodarki, lecz ją rozpędzili i tworzyli nowe miejsca
pracy - powiedziała słowacka premier. W 2011 r. tamtejszy rząd chce oszczędzić około 900 mln euro, a dodatkowe 800 mln euro uzyskać z podatków.