Grecja walczy z ogromnym kryzysem finansów publicznych. W 2009 r. deficyt sektora finansów publicznych sięgnął tam 13,6 proc.
PKB. Rząd w Atenach musiał ratować się pożyczką od krajów UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego wartą w sumie 110 mld euro. W zamian został zmuszony do przeprowadzenia reform. W tym roku deficyt ma spaść do poziomu 8,1 proc. PKB. Minister finansów Jeorjos Papakonstantinu informował kilka dni temu, że nie będzie problemu z redukcją deficytu do takiego poziomu.
Może dlatego zachował swoje stanowisko i nadal będzie głównym ministrem w greckim rządzie odpowiedzialnym za walkę z kryzysem. Zmiany nastąpiły jednak na kilku innych kluczowych stanowiskach. Premier Jeorjios Papandreu liczy, że zmieniając kilku ministrów, zyska więcej poparcia przed listopadowymi wyborami lokalnymi.
Haris Pampoukis, prawa ręka premiera, będzie odpowiadał za inwestycje. Z kolei minister porządku publicznego Michalis Chrysohoidis dostanie tekę ministra gospodarki i konkurencyjności. Zastąpi na tym stanowisku Louka Katseli, który z kolei zostanie ministrem
pracy i spraw społecznych. Poprzedni minister Andreas Loverdos, który wzbudzał duże kontrowersje ze względu na przeforsowane podwyższenie wieku emerytalnego, zostanie ministrem zdrowia i solidarności społecznej. Pod wpływem silnego lobby okrętowego grecki premier znowu powołał zlikwidowane wcześniej ministerstwo spraw morskich.
Po przetasowaniach rząd będzie liczył w sumie 48 członków, w tym 17 ministrów. Wcześniej składał się z 36 członków.