Klub PiS złożył we wtorek w Sejmie projekt ustawy o tzw. podatku bankowym. Podatkiem miałyby zostać obciążone banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne. Wiceprezes PiS Beata Szydło poinformowała, że podatek wynosiłby 0,39 proc. od aktywów instytucji finansowych.
- Proponujemy rozwiązanie alternatywne, które jest neutralne dla kieszeni Polaków - mówił szef klubu Mariusz Błaszczak. Zdaniem posłów PiS proponowane w projekcie rozwiązania - według przeprowadzonych przez partię analiz - uniemożliwiają przerzucenie kosztów wprowadzenia podatku bankowego na klientów. - Gdyby nastąpiły próby podwyższenia cen, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta powinien się taką zmową cenową zająć. Po drugie, w naszym projekcie ustawy zapisaliśmy, że nie mogą być zmienione warunki umów, które już są przez banki zawarte z klientami - mówiła na konferencji prasowej.
Posłowie PiS argumentują, że podobne podatki wprowadzają inne kraje m.in.
Wielka Brytania,
Niemcy czy
Węgry. Brytyjczycy oczekują, że nowy podatek od banków przyniesie 2 mld funtów rocznie, a Niemcy - 1,3 mld euro.
- My wiemy, że PiS w ogóle nie chce z nami na temat gospodarki rozmawiać. My mamy jednak dobrego, sprawdzonego koalicjanta i bez względu na to, co będzie robiła opozycja, będziemy nasze pomysły realizować - powiedział pytany o propozycję PiS szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz. Podkreślił jednak, że PO jest gotowe do rozmów z opozycją na temat ich pomysłów. - I o ile będą chcieli rozmawiać także o naszych pomysłach, a nie tylko o swoich - dodał.
W zeszłym tygodniu premier Donald Tusk, pytany, czy rząd wprowadzi podatek bankowy, zapowiedział, że rząd ma "bardzo ostrożną" propozycję, "do przeżycia" dla banków. Dodał, że prawdopodobnie zostaną wprowadzone rozwiązania podobne do brytyjskich.