Nieoczekiwany miesięczny spadek eksportu Niemiec poszedł w parze ze spadkiem importu o 2,2 proc., choć analitycy spodziewali się wzrostu o 0,5 proc. Nadwyżka w handlu zagranicznym wzrosła w lipcu do 12,7 mld euro.
Eksport będący podstawą niemieckiej gospodarki walnie przyczynił się do ożywienia gospodarczego naszych zachodnich sąsiadów, którzy w II kwartale zanotowali wzrost
PKB na poziomie 2,2 proc. - najwyższy kwartalny wzrost od czasu zjednoczenia Niemiec. Teraz - uważa część ekspertów - eksport będzie stopniowo zwalniał do końca roku, głównie z powodu wątpliwości o kondycję światowej gospodarki i kłopotów, z jakimi borykają się główni partnerzy handlowi Niemiec. - W najbliższych miesiącach nie możemy już oczekiwać pozytywnych danych z niemieckiej gospodarki, zwłaszcza że zamówienia w przemyśle także spadły - uważa Thorsten Polleit z Barclays Capital. - W niektórych krajach takich jak
USA i
Chiny wzrost już się zmniejszył i może to być początek pewnej tendencji.
Niemcy też będą podlegali temu cyklowi globalnej gospodarki - dodaje.
To kolejna zła informacja z niemieckiej gospodarki - we wtorek zamówienia w przemyśle spadły o 2,2 proc. w skali miesiąca. I choć analitycy nie załamywali rąk, bo jeszcze w czerwcu zamówienia wzrosły o 3,6 proc., spadek eksportu jest kolejną alarmującą daną.
Dodajmy, że w skali roku niemiecki eksport wzrósł w lipcu o 18,7 proc., ale z uwagi na fatalne kryzysowe wyniki eksportu w lipcu 2009 r., część ekspertów nie przywiązuje do tego wzrostu wielkiej wagi. Nie brakuje też umiarkowanych optymistów. - Po mocnych danych w drugim kwartale teraz wchodzimy w fazę normalizacji, co nie oznacza jednak stagnacji gospodarczej. Nawet w wolnym tempie eksport pozostanie mocnym czynnikiem wpływającym na
wzrost gospodarczy - uważa Carsten Brzeski, analityk z banku ING.