Widmo powrotu recesji i obawy o światowy
wzrost gospodarczy krążą nad inwestorami z całego świata. Każdy z trzech podstawowych indeksów nowojorskiej giełdy stracił wczoraj na wartości ponad 1 proc.
Inwestorzy w obawie o swoje pieniądze kupują bezpieczne aktywa: franka szwajcarskiego,
złoto i japońskiego jena. Ten ostatni osiągnął w środę najwyższy kurs wobec dolara od 15 lat! Rynek w ogóle nie zareagował na poranne ostrzeżenia banku Japonii i ministra finansów Yoshihiko Nody o tym, że nie można wykluczyć interwencji na rynku walutowym w celu osłabienia kursu jena. Co gorsza, indeks w Tokio stracił w środę na zamknięciu 2,18 proc.
Silny jen to fatalna informacja dla japońskiej gospodarki, która w dużej mierze oparta jest na eksporcie. Rosnący kurs jena oznacza, że japońskie
samochody, telewizory i aparaty fotograficzne będą coraz droższe niż produkty chińskie czy koreańskie. Już odczuwają to tacy potentaci jak
Sony czy Panasonic, którzy coraz częściej przegrywają konkurencję z koreańskim Samsungiem czy
LG.
- Sentyment do kupowania jena pozostanie, ponieważ na rynku ciągle mamy wiele niewiadomych, włączając w to sytuację europejskich banków - powiedział agencji Reuters Hideaki Inoue z firmy Mitsubishi Banking Corporation.
- Z jednej strony mamy więc oczekiwaną od dłuższego czasu przez drobnych inwestorów stabilizację, z drugiej - instytucje finansowe nie mają oporów, by kupować bezpieczne aktywa po rekordowo wysokich cenach. Czyżby cisza przed burzą? - zastanawia się Łukasz Wróbek, analityk Open Finance.