- Do dzisiaj nie dostaliśmy dokumentów - mówi Walter Radermacher, szef Eurostatu. Unijna agencja statystyczna chciała, aby już w lutym
Grecja dokładnie wyjaśniła, w jaki sposób sztucznie zaniżała swoje zadłużenie. Za kilka dni do Aten wyleci delegacja Eurostatu, której celem będzie uzyskanie informacji i całkowite oszacowanie greckiego zadłużenia. - To początek nowej ery - mówi Radermacher i zapowiada bardziej restrykcyjne pilnowanie Greków.
Przynajmniej od 2001 roku Grecja używała skomplikowanych umów finansowych, dzięki którym przesyłała do KE sfałszowane dane. W księgowe sztuczki Grecji zaangażowane były największe banki inwestycyjne, takie jak
Goldman Sachs czy JP Morgan. Ale kłamstwa nie dało się utrzymać. W zeszłym roku okazało się, że Grecja znajduje się na krawędzi bankructwa:
deficyt budżetowy wyniósł 13,6 proc.
PKB, a
dług publiczny aż 115,1 proc. PKB.
Cierpliwość UE się kończy, ale grecki premier Jeorjos Papandreu zapewnia, że wszystko jest w porządku. - Stawiamy na kompletną jawność i porzucamy praktyki z przeszłości - powiedział w środę. Grecja już kilka miesięcy temu poprosiła Eurostat o pomoc w poukładaniu swoich statystyk, a jak zapewnia premier, publikowane dane uwzględniają już wszystkie wcześniej ukrywane mechanizmy. Rok temu reformę przeszło też biuro statystyczne, które stało się niezależną agencją (dotychczas podlegało pod resort finansów)
Mimo to inwestorzy nie ufają Grecji. Oprocentowanie ich obligacji jest pięć razy wyższe niż Niemiec. Obawiają się, że Grecja nie będzie w stanie spłacić swoich długów i będzie zmuszona przeprowadzić restrukturyzację. Według projekcji MFW w 2012 roku dług publiczny Grecji ma przekroczyć 149 proc. PKB.
W środę Grecja poinformowała, że w II kwartale jej gospodarka skurczyła się w skali roku o 3,7, a nie 3,5 proc., jak podawano wcześniej. To gorzej, niż oczekiwał rynek, który z uwagą obserwuje dane z Grecji. Słabe odbicie gospodarcze może sprawić, że mimo wielkich oszczędności Grecy nie będą w stanie zmniejszyć deficytu do wymaganego przez KE poziomu 3 proc. PKB do 2014 roku.
Grecy tymczasem dalej protestują przeciw cięciom. W środę nie kursował transport publiczny w Atenach, dzisiaj będą strajkowali kolejarze.