Według projektu MF, który widziała "Gazeta", w przyszłym roku będą obowiązywały trzy stawki VAT: 23 proc. (zamiast dzisiejszych 22 proc.), 8 proc. (zamiast 7 proc.) i 5 proc. (zamiast 3 i 0 proc.). Takie stawki będą obowiązywać przez trzy lata, do końca grudnia 2013 r. MF rozesłało swój projekt do innych resortów i czeka teraz na uwagi.
Podniesienie dwóch najniższych stawek: 3 proc. na nieprzetworzoną żywność, czyli mleko, jaja, mięso, ryby,
owoce czy warzywa, oraz 0 proc. na książki i czasopisma specjalistyczne, wymusza na nas UE. Możemy je stosować tylko do końca tego roku. By chronić "mniej zamożną część społeczeństwa, dla której wydatki na żywność stanowią istotny element budżetu domowego", resort chce obniżyć dotychczasową stawkę na tzw. podstawowe produkty żywnościowe, jak chleb czy wędliny, z obecnych 7 do 5 proc.
Czy to oznacza, że już w przyszłym roku kupimy taniej np. szynkę? - Niekoniecznie. Na cenę żywności ma też wpływ np. cena paliwa, a tu VAT wzrośnie, bo tę żywność trzeba przecież jakoś dowieźć do sklepów. Poza tym jeśli z powodu wzrostu stawek VAT podniosą się koszty utrzymania mieszkań, dojazdów, to ludzie zaczną kupować mniej żywności - uważa Wiktor Wojciechowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Podniesienie podatku VAT już w przyszłym roku przyniesie kasie państwa 6,2 mld zł dodatkowych dochodów. W sumie VAT ma przynieść państwu 119,3 mld zł na 273,3 mld zł wszystkich wydatków.
Nie jest to jednak koniec złych wieści dla podatników - w projekcie zapisano warunkowo, że stawki VAT mogą rosnąć znacznie szybciej, a zależeć to będzie od stanu finansów państwa.
I tak jeśli
dług publiczny przekroczy już w tym roku 55 proc.
PKB, już od lipca 2012 r. stawki VAT wzrosną nie o 1, ale aż o dwa punkty procentowe i wyniosą 24 i 9 proc. (ta 5-proc. pozostanie bez zmian). Będą obowiązywać do końca czerwca 2013 r. Potem znów skoczą do 25 i 10 proc. i będą obowiązywać aż do końca czerwca 2015 r.
Każde podniesienie stawki o 1 pkt da budżetowi kolejne 6,2 mld zł. To oznacza, że przy najczarniejszym scenariuszu Polacy w ciągu najbliższych pięciu lat zapłacą dodatkowo ponad 70 mld zł.
Jest też drugi wariant, także zapisany w ustawie, nieco bardziej optymistyczny. W tym wariancie, jeśli dług przekroczy 55 proc. PKB dopiero w 2012 r., stawki zaczną "przyspieszać" od 2013 r., aż w 2016 dojdą do 25 i 10 proc.
Na koniec resort uspokaja, że przyjęty przez rząd Wieloletni Plan Finansowy Państwa "nie przewiduje przekroczenia przez dług poziomu 55 proc.". Według prognoz rządu dług będzie oscylował wokół 55 proc., choć będzie troszkę niższy. Wystarczy jednak, że
złoty się bardzo osłabi, na co resort nie ma wpływu, wówczas dług przeliczany z dolarów i euro na
złote będzie wyższy. I 55 proc. może zostać pokonane.
- Wpisując taki mechanizm kroczący podwyżek, rząd się liczy z sytuacją, że dług przekroczy zapisane w ustawie o finansach publicznych 55 proc. Bo w tej chwili mamy takie balansowanie, zależy to od tylu czynników, a jesteśmy blisko tej granicy, że nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy tak się nie stanie - ocenia Wojciechowski.
Jego zdaniem źle by się stało, gdyby jedynym sposobem na walkę z rosnącym długiem było śrubowanie podatków. - Niech rząd zapisze nawet ten mechanizm w ustawie, ale niech też zacznie reformy wydatków, które jeśli nawet nie przyniosą oszczędności w latach 2012-13, to zaczną przynosić efekty w roku 2014. A to zminimalizuje groźbę dalszego podnoszenia VAT - zachęca Wojciechowski.