Fabrice Tourre był jednym z najbardziej kreatywnych pracowników amerykańskiego giganta
Goldman Sachs. Przez wiele lat zajmował sprzedawaniem obligacji i tworzeniem nowych produktów - również tych zabezpieczonych amerykańskimi hipotekami.
M.in. w związku z działalnością Tourre'a Goldman Sachs zgodził się zapłacić w lipcu amerykańskiemu nadzorowi gigantyczną karę w wysokości pół miliarda dolarów.
Tymczasem jak informuje
Wall Street Journal, Goldman Sachs zapłaci kolejną karę, tym razem w wysokości zaledwie 31 mln dol. brytyjskiemu nadzorowi finansowemu. To konsekwencja tego, że gdy Amerykanie rozpoczęli dochodzenie przeciwko Tourre'owi, bank wysłał go do
pracy w Anglii, nie informując przy tym brytyjskiego nadzoru finansowego, że makler ma już coś na sumieniu.
To jedna z największych kar, jaką dostał działający na Wyspach bank, jednak zapewne Goldman Sachs nawet jej nie odczuje - w II kwartale firma zarobiła 613 mln mln dol.
Fabrice Tourre zyskał złą sławę po tym, gdy będący w ogniu krytyki Goldman Sachs zdecydował się w kwietniu tego roku opublikować prywatne maile Tourre'a do swojej dziewczyny. Maile pochodzą z 2007 r., a więc tuż sprzed wybuchu kryzysu finansowego. Tourre pisał w nich m.in.: "Zdołałem sprzedać trochę obligacji opartych na kredytach hipotecznych wdowom i sierotom, na których wpadłem na lotnisku. Najwyraźniej Belgowie po prostu uwielbiają syntetyczne CDO. (...) Lewarowanie, coraz więcej lewarowania. Cały system niedługo się zawali".