Biznes Ludzie Pieniądze

Złote kury kontra dziadowskie molochy. Spór o prywatyzację

Piotr Skwirowski, Krynica
09.09.2010 , aktualizacja: 09.09.2010 22:26
A A A Drukuj
Czy polskie firmy państwowe to kury znoszące złote jajka? A jeśli tak, to czy należy je prywatyzować? Gorący spór o to rozgorzał w Krynicy
Jan Krzysztof Bielecki na XX Forum Ekonomicznym w Krynicy
Fot. k\Krzysztof Karolczyk / Age
Jan Krzysztof Bielecki na XX Forum Ekonomicznym w Krynicy
Panel przygotowany przez firmę McKinsey & Company miał być poświęcony szansom i ograniczeniom dla rozwoju polskich firm. Głównie dużych. Jednak niespodziewanie poszedł w zupełnie inną stronę.

- Nie bardzo interesują mnie duże polskie firmy. Z reguły zresztą państwowe. Członkami mojej organizacji są małe i średnie firmy. Kluczową sprawą dla rozwoju dużych polskich firm państwowych jest prywatyzacja. Przez to, że są państwowe, tracą możliwości rozwoju - zaczęła Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Temat chętnie podchwycił Jan Krzysztof Bielecki, były premier, szef rady gospodarczej utworzonej przez premiera Tuska. - Nasze firmy państwowe są kurami znoszącymi złote jajka - stwierdził. Jego zdaniem nie umiemy tego docenić. - Panuje stereotyp, że firma państwowa to dziadowski moloch. Tymczasem nie ma się czego wstydzić - mówił. Przekonywał, że polskie firmy państwowe ciągle się rozwijają i za dziesięć lat będą jeszcze lepsze.

Dowodził też, że mit prywatyzacji należy porzucić. - Prywatyzacja nie może być celem samoistnym. Nie możemy prywatyzować, bo potrzebne są pieniądze. Nie za wszelką cenę - mówił Bielecki. - Nie muszę z tą hipotezą walczyć. Ja po prostu mam rację - stwierdził, wywołując aplauz na sali. Przyznał, że w państwowych firmach można poprawić zarządzanie. - Ale prywatyzować należy wtedy, gdy taka potrzeba wynika z rozwoju spółki - przekonywał. - PKO BP jest pogardzaną przez nas kurą znoszącą złote jajka. Nie widzę powodu, żeby ją prywatyzować - dodał.

O uznanie za kurę znoszącą złote jajka upomniał się też KGHM, bo co roku oddaje do budżetu 2-3 mld zł z podatków i opłat. W ostatnich latach wpłacił do państwowej kasy 7 mld zł dywidendy. - PZU też jest taką kurą. 1 proc. wartości naszej spółki to ok. 350 mln zł. Jeśli państwo ją sprzeda, zmniejszy swoje potrzeby pożyczkowe o kilka miliardów złotych. Co roku wpłacamy do kasy państwa wysoką dywidendę - mówił Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU.

- Z małej firmy może pani mieć dobrego członka Lewiatana, ale wielkiego biznesu nie da się na niej zbudować - powiedział Bochniarz Bielecki.

- Nie mam ideologicznych podstaw do tego, by walczyć o prywatną własność. Ale w myśleniu o firmach państwowych dominuje u nas zasada: wyślemy tam Staszka, niech się sprawdzi w biznesie. Obsadzanie stanowisk w państwowych firmach to decyzje polityczne. Gdzie tu mowa o stabilizacji, strategii? Przychodzi Staszek ze swoimi ludźmi i wywala tych, którzy się czegoś nauczyli, którzy się sprawdzili. Oczywiście są wyjątki, ale to właśnie tylko wyjątki - denerwowała się Bochniarz.

- Cieszę się, że nasze firmy państwowe mają dobre wyniki. Ale można sobie wyobrazić, jakie by one były, gdyby te firmy były lepiej zarządzane - mówiła prezydent Lewiatana. Z takiego obrotu sprawy cieszą się tylko związki zawodowe, które w wielu firmach, choćby w KGHM, mają duży wpływ na ich działalność - dodała.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy