W tym tygodniu na Forum Ekonomiczne w Krynicy miał przyjechać prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz na pierwsze spotkanie z prezydentem Bronisławem Komorowskim - zapowiadał na początku września szef administracji Janukowycza Serhij Lowoczkin. Ale Janukowycz zrezygnował z przyjazdu, a Lowoczkin nie wyjaśnił, dlaczego. Spotkanie prezydentów jest teraz planowane na początku października w Jałcie. Wcześniej Janukowycz kolejny raz w tym roku spotka się z premierem Rosji.
Janukowycz i Putin wystartują w
rajdzie samochodowym z Rosji do Ukrainy, który odbędzie się 17 i 18 września - poinformowano w Kijowie. Impreza jest organizowana dla uczczenia 100-rocznicy pierwszego rajdu samochodowego w carskiej Rosji na trasie
Petersburg - Odessa.
Teraz Janukowycz i Putin wspólnie przejadą przez granicę. Premier Rosji za kierownicą własnej pobiedy z 1951 r., a prezydent Ukrainy terenowym luazem. Zaraz po rajdzie Janukowycz poleci do Moskwy na rozmowy z prezydent Rosji Dmitrijem Miedwiediewem.
Być może w czasie tych spotkań z rosyjskimi liderami przywódca Ukrainy będzie uzgadniać dalsze losy koncernu Naftohaz, które pod koniec października na szczycie w Moskwie zatwierdzą rządy obu państw.
Współpraca w branży gazowej to oś relacji Rosji z Ukrainą. W kwietniu prezydenci obu krajów zawarli umowę o przedłużeniu na ćwierć wieku dzierżawy ukraińskich baz wojennych dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. W zamian
Moskwa do 2020 r. zrezygnowała z nakładania cła na gaz dla Ukrainy. Dzięki temu cena gazu dla Ukrainy spadła o jedną trzecią, czyli 100 dol. za 1000 m sześc. surowca.
Zaraz po tych uzgodnieniach Putin podniósł poprzeczkę. Pod koniec kwietnia nagle zaproponował fuzję Gazpromu z Naftohazem. W praktyce oznaczałoby to przejęcie całej ukraińskiej branży gazowej i naftowej.
Propozycja Putina była zaskoczeniem dla Ukraińców. Dla Kijowa oznacza ona rezygnację z uzgodnionej przed rokiem z UE integracji ukraińskich i unijnych gazociągów, co miało być wstępem do integracji Ukrainy z UE. Władze Ukrainy proponowały, by Naftohaz i Gazprom utworzyły spółkę, zamiast się łączyć. Naftohaz miał wnieść do niej gazociągi transportujące rosyjski gaz na
eksport do Europy Zachodniej, a Gazprom - złoża gazu. Rosjanie nie ustępują. W czerwcu Gazprom oznajmił, że zgadza się na spółkę pod warunkiem, że to będzie wstęp do przejęcia Naftohazu.
Negocjacje wznowiono w połowie sierpnia, gdy premier Ukrainy Mykoła Azarow zażądał od Gazpromu kolejnej obniżki cen gazu. Szef Gazpromu zapowiedział, że Ukraińcy będą płacić za gaz tyle samo, co Rosjanie, jeśli Gazprom przejmie Naftohaz.
Te populistyczne obietnice mogą zyskać poklask na Ukrainie, gdzie od sierpnia o 50 proc. podniesiono ceny gazu dla ludności. To część programu reform, które Kijów wprowadza w zamian za kredyty MFW.
Ale
Ukraina chce nie tylko tańszego gazu. W poniedziałek szef ukraińskiego MSZ powiedział w Londynie, że Gazprom ma zrezygnować z budowy gazociągu South Stream, który będzie dostarczać gaz do Europy Południowej i Środkowej, omijając Ukrainę przez Morze Czarne. Ale Gazprom rezygnować z budowy nie chce, a rząd w Kijowie powtarza: Nie ma mowy o fuzji Naftohazu z Gazpromem.