Potrzebujemy zrównania i wydłużenia wieku emerytalnego, wyjęcia najbogatszych rolników i pseudorolników na hektarze piachu z KRUS - twierdzi Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP i profesor Szkoły Głównej Handlowej.
Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski: Ja pójdę na wybory, ale oddam nieważny głos, żeby zaprotestować przeciw niskiej jakości rządzenia w ciągu minionych czterech lat. Od 20 lat mamy ciągle nowe partie i te same twarze, te same dawno nieaktualne konflikty, ten sam dramatyczny brak zdolności do strategicznego rządzenia krajem, co udowodniły tragedie, które dotknęły Polskę w tym roku. Czyje to słowa? Krzysztof Rybiński: Moje.
Nie przesadza pan? W ciągu 20 lat naprawdę osiągnęliśmy niewiarygodnie wiele. - Jest taka historia o ojcu, który zamknął swojego syna w piwnicy. Dawał mu raz dziennie jeść i co piątek tłukł go paskiem aż do krwi. Syn genetycznie był mocny. Urósł 180 cm. Trochę pompki robił w tej piwnicy, był więc w miarę sprawny. Gdy miał 18 lat ojciec go wypuścił i powiedział: - Patrzcie, jak wychowałem syna!
Tak samo jest z polską gospodarką. Mamy nieprawdopodobnie silnych przedsiębiorców, którzy sobie radzą w każdych warunkach. Mamy ludzi, którzy pracują bardzo długo - według statystyk najciężej w Europie.
Oczywiście, że się rozwijaliśmy, i to nieźle. Ale nie było w tym wsparcia ze strony rządzących. To się działo pomimo ich szkodliwej działalności.
Polska jest źle rządzona. Żenada i wstyd.
Nie za mocno? - Porozmawiajmy o faktach. W 1990 roku rocznik ustaw miał 20 centymetrów. Teraz ma 2 metry. Rządzący generują biegunkę legislacyjną. Sejm wyrzuca z siebie potworne ilości ustaw koszmarnej jakości. Żeby to obsłużyć, zatrudnia się tysiące ludzi, którzy muszą się w tym jakoś rozeznać, czyli te procedury zaaplikować społeczeństwu i gospodarce. W 1990 roku było 159 tys. urzędników w kraju. Teraz mamy ich ponad 430 tys. Za rządów PiS liczba urzędników w administracji publicznej wzrosła o 50 tys. Za rządów PO o kolejne 50 tys. To nie jest przyjazne państwo, to nieprzyjazne draństwo.
Inny przykład - strategie. Wiceminister rozwoju regionalnego Jerzy Kwieciński trzy lata temu sporządził dokument, w którym podsumował wszystkie strategie rządowe w latach 1989-2006. Było ich 406, z czego ponad 250 było ciągle aktualnych. One generowały wydatki, były wzajemnie sprzeczne. Od tamtego czasu przyjęto kilkadziesiąt nowych strategii rządowych.
W tamtym roku strategię Polska 2030, w styczniu plan konsolidacji i rozwoju, teraz plan wieloletni finansowania państwa. - Kwity można produkować, papier wszystko wytrzyma. Tylko z tych strategii nic nie wynika. Potrzebujemy zmian. Reform. A Donald Tusk swoimi działaniami nawiązuje do najgorszych tradycji Gierka. Zadłuża kraj w szybszym tempie niż on.
? - W wyniku polityki zadłużania państwa rozpoczętej przez Gierka, licząc w dzisiejszych dolarach, Polska zadłużyła się o 50 mld dolarów. Tusk zakłada, że dług publiczny w latach 2008-13 wzrośnie o 330 mld złotych, czyli o 100 mld dolarów. To "dwa Gierki".
Potrzebujemy zrównania i wydłużenia wieku emerytalnego, wyjęcia najbogatszych rolników i pseudorolników na hektarze piachu z KRUS...
Panie profesorze, premier już zapowiedział, że nie będzie realizował wizji wariatów, bo ludziom ma się żyć dobrze tu i teraz. Czuje się pan wywołany do tablicy? - Ja? Premier już zapomniał, że w sprawie reform ekonomiści pisali listy otwarte, że o reformy apelują wszystkie organizacje biznesowe. Wariacką polityką jest takie zadłużanie kraju. Za to premier jedną rzecz robi świetnie. Barack Obama mógłby się od niego uczyć.
Niech nas pan zaskoczy. - Marketing polityczny i PR. Premier jest zapatrzony w słupki popularności i masuje je codziennie. A tymczasem w finansach publicznych szykuje nam się dramat, bo nie ma poważnych reform.