Potwierdziły się wcześniejsze informacje serwisu ”Financial Times
”. O tym, że najprawdopodobniej nowym inwestorem strategicznym w BZ WBK będzie hiszpańska grupa Santader ”Gazeta” informowała już w środę.
Dodatkowo Santander zakupi 50-procentowy udział AIB w BZ WBK Asset Management za 150 milionów euro w gotówce. Transakcja ma zostać sfinalizowana w przyszłym roku, po uzyskaniu wszystkich niezbędnych zgód regulatorów rynku i zgody walnego zgromadzenia akcjonariuszy AIB.
Santander jest największym bankiem strefy euro jeśli chodzi o wartość rynkową. To już jego kolejna inwestycja w ostatnich tygodniach. Wcześniej bank przejął 318 placówek detalicznych
Royal Bank of Scotland, działających głównie na terenie północno-zachodniej Anglii.
- To będzie spore wydarzenie. Wchodzi do nas jeden z większych graczy europejskich, a nawet globalnych - powiedział telewizji TVN CNBC Andrzej Powierża, analityk banku Citi Handlowego. Wcześniej rynek wyceniał wartość 70 proc. akcji BZ WBK na ok. 3,7 - 4 mld euro.
Bank Zachodni WBK jest czwartym co do wielkości bankiem w Polsce. Irlandzka prasa ochrzciła go nawet "perłą w koronie" AIB, ponieważ to kryzysowy zwycięzca sektora finansowego. W 2009 r., gdy większość banków odnotowała zdecydowane spadki zysków, bank, na którego czele od trzech lat stoi prezes Mateusz Morawiecki, poprawił wyniki: zarobił 886 mln zł, o 31 mln zł więcej niż w 2008 r., chociaż wyhamował z akcją kredytową. W drugim kwartale 2010 roku skonsolidowany zysk netto Banku Zachodniego spadł do 250 mln zł z 254 mln zł rok wcześniej. W piątek na zamknięciu jedna akcja BZ WBK kosztowała 195 zł.
Dużo gorzej radził sobie jego właściciel - na początku roku Allied Irish Banks został zmuszony do sprzedaży swoich spółek w
USA, Anglii i w Polsce przez irlandzki rząd, aby podwyższyć kapitał.
Zęby na BZ WBK ostrzył sobie największy, należący do skarbu państwa
bank PKO BP. Miał w tym poparcie wielu polskich ekonomistów - w tym Jana Krzysztofa Bieleckiego, Adama Jasserera i Witolda Orłowskiego z Rady Ekonomicznej przy premierze - którzy zwracali uwagę, że byłaby to dobra wiadomość dla polskiego sektora finansowego zdominowanego przez zachodni kapitał.
Przeciwny inwestycji w BZ WBK był Leszek Balcerowicz, dla którego
byłoby to zagrożenie stabilności i rozwoju polskiej gospodarki - Kolejne Możejki? A może coś gorszego? - zastanawiał się Balcerowicz.
Hiszpańskie BZ WBK - co to oznacza dla klientów? Dla Santandera, trzeciego największego banku w Europie jest to już trzeci etap ekspansji w Polsce. Hiszpanie zaczęli przed laty od zakupu wrocławskiego pośrednika w kredytach samochodowych PTF, potem przejęli od Amerykanów polską odnogę banku AIG. Nie zawojowali jednak rynku, ze względu na niską rentowność wycofali się m.in. z oferowania w Polsce kredytów hipotecznych. Z chwilą przejęcia BZ WBK, ich ekspansja w Polsce nabierze nowego wymiaru.
Hiszpanie znani są z szybkich, zdecydowanych ruchów i żelaznej konsekwencji. Każda linia biznesowa nieprzynosząca zakładanej rentowności jest bezwzględnie kasowana. Nie ma sentymentów ani czekania na lepsze jutro. W taki właśnie sposób w styczniu 2009 r. Santander z dnia na dzień zamknął swój polski dział kredytów hipotecznych. Hiszpanie oświadczyli, że ponieważ wojna cenowa sprowadziła marże do mało atrakcyjnych poziomów, to... ich taki biznes po prostu nie interesuje. Santander był pierwszym bankiem, który jasno postawił sprawę: wycofujemy się z walki o to, kto więcej dopłaci do hipotecznego klienta.
W czerwcu 2009 r. równie zdecydowanym ruchem zamknęli wszystkie 46 placówek w Polsce. I wyrzucili z pracy 200 spośród 667 pracowników. To nic nowego. Jak doniósł niedawno "Dziennik Gazeta Prawna", po przejęciu banku w USA wyrzucili tysiąc osób, w Brazylii zwolnili blisko 400.
Wygrał Fernando? Co czeka klientów? Czytaj blog Macieja Samcika, dziennikarza "Gazety Wyborczej" Santander jest też znany z tego, że nie daje zbyt wielkiej swobody swoim bankom. To oznaczałoby nieuchronne zmiany w ofercie i sposobie reklamowania usług BZ WBK. Prawdopodobnie zniknęłyby reklamy z gwiazdami światowego kina i show-biznesu, z których słynie bank zarządzany przez Mateusza Morawieckiego. Santander ma własną gwiazdę - kierowcę F1 Fernando Alonso.
Hiszpanie najpewniej postawiliby na to, czym zawojowali rynek w przeszłości: kredyty gotówkowe, ratalne i samochodowe (w zeszłym roku udzielili w Polsce prawie 3 mld zł pożyczek na samochody). Santander wspólnie z AIG i BZ WBK miałby w Polsce portfel kredytów gotówkowych wart 16 mld zł, wyprzedzając o dwie długości Eurobank (6 mld zł) oraz
Lukas Bank.
Niewykluczone, że Santander przewróciłby też do góry nogami WBK-owską strategię sprzedawania niemal wyłącznie złotowych kredytów hipotecznych. Hiszpanie, oferując w Polsce "hipoteki", nigdy nie wzbraniali się przed kredytami we frankach. Teraz zapewne byłyby to kredyty we frankach i w euro, bo unijnej waluty Hiszpanie mają pod dostatkiem. Oferta dla hipotecznych klientów byłaby więc zapewne szersza, choć i droższa, bo Santander nigdy nie wdawał się w wojny cenowe.