Projektem zmian w emeryturach rząd zamierza zająć się w czwartek. Największa centrala związkowa kraju KNSB (Konfederacja Niezależnych Związków Zawodowych) zapowiedziała, że do tego czasu rozbije miasteczko namiotowe przed parlamentem. Jednocześnie w całym kraju mają być zbierane podpisy.
Według związkowców, kształt reformy powinien być uzgodniony w wyniku dialogu. - Przystawiono nam pistolet do głowy. W takiej sytuacji nie możemy negocjować. Do rozmów może dojść tylko po wycofaniu projektu - powiedział kolega, jedne ze związkowców Płamen Dimitrow.
Przeciw reformom wypowiedziały się związki transportowców, energetyków, pracowników przemysłu chemicznego i metalowego.
Zdaniem związkowców, efekt finansowy planowanych reform dla redukcji deficytu
budżetu będzie znikomy.
Rządowy projekt zmian systemu emerytalnego zakłada podniesienie o dwa lata wieku emerytalnego dla pracowników I i II kategorii zatrudnienia, czyli dla osób pracujących w warunkach niebezpiecznych lub groźnych dla zdrowia.
Dla większości pracujących, należących do III kategorii zatrudnienia, niezbędny do otrzymania emerytury staż
pracy ma być stopniowo podnoszony, aż będzie wyższy o trzy lata. W 2013 roku ma on wynosić 37 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Formalnie nie podniesiono wieku emerytalnego dla tej grupy pracowników z obecnych 60 lat w wypadku kobiet i 63 lat dla mężczyzn, lecz w praktyce osoby z wyższym wykształceniem lub przez jakiś czas bezrobotne po osiągnięciu odpowiedniego wieku nie będą jeszcze mieć prawa do emerytury.