- Jeżeli podatek musi być wprowadzony, to forma, o której się dziś mówi, wydaje się najinteligentniejsza - uważa Belka. Podatek miałby objąć zobowiązania banków po wyłączeniu kapitałów własnych i depozytów. - Tak skonstruowany podatek mógłby promować bardziej bezpieczny model biznesowy - dodał Belka.
Jego zdaniem utyskiwania bankowców na nowy ewentualny podatek są nie na miejscu. Podkreślił, że gdyby nie bezprecedensowe działania rządów i banków centralnych żadna duża instytucja finansowa nie przetrwałaby kryzysu. - Podzieliłyby losy
Lehman Brothers, Northern Rock czy AIG - uważa Belka. - Wszystkie instytucje dzisiaj korzystają z bardzo luźnej polityki pieniężnej - powiedział Belka.
W poniedziałek ministrowie finansów krajów UE nie uzgodnili warunków ewentualnego wprowadzenia takiego jednolitego podatku w całej Unii. Ale nie wszyscy mówią temu pomysłowi zdecydowane "nie". - Popieramy taki podatek, pod warunkiem że będzie on na tych samych zasadach obowiązywał w całej Europie, inaczej doszłoby do naruszenia konkurencji - powiedział "Gazecie" Luc Frieden, minister finansów Luksemburga. - Jesteśmy za tym, by z takiego podatku tworzony był specjalny fundusz, z którego można by ewentualnie ratować banki w przyszłości - dodał.