Biznes Ludzie Pieniądze

PKO BP reaktywuje Szkolne Kasy Oszczędnościowe

Ireneusz Sudak
10.09.2010 , aktualizacja: 10.09.2010 21:12
A A A Drukuj
Tato, nie kupuj mi tych cukierków. Lepiej doładuj moje konto w SKO! - już niedługo nawet siedmiolatek będzie miał własną namiastkę nowoczesnego konta z wysokim oprocentowaniem i dostępem przez internet. PKO BP po kilkudziesięciu latach szykuje rewolucję w działaniu Szkolnych Kas Oszczędnościowych
Mimo wszechobecnych kart płatniczych, internetowych przelewów, bankowości przez komórkę w Szkolnych Kasach Oszczędnościowych, istniejącej od 80 lat, niegdyś bardzo popularnej formie oszczędzania dla najmłodszych, czas jakby się zatrzymał.

Nie dlatego, że w SKO dzieciaki nie chcą oszczędzać. Przeciwnie! W ubiegłym roku szkolnym 143 tys. uczniów z 1727 szkół podstawowych przynosiło do szkoły uzbierane drobniaki, a nauczyciele skrupulatnie wypisywali kwoty w uczniowskiej szkolnej książeczce oszczędnościowej - zupełnie tak samo, jak robili to ich dziadkowie. W sumie dzieciaki uzbierały 13 mln zł!

Jednak zamiast uczyć się podstaw finansów, najmłodsi de facto tracili. Pieniądze bowiem trafiały na konto oprocentowane w wysokości... 0,01 proc. - Dziś SKO uczy, że oszczędzanie się nie opłaca - mówił "Gazecie" dr Andrzej Rzońca, wiceprezes fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju i członek Rady Polityki Pieniężnej. Obecnie z książeczek korzystają głównie szkoły wiejskie i w miastach do 30 tys. mieszkańców. To ostatni dzwonek, żeby reanimować SKO.

- Na przełomie września i października zaprezentujemy nową odsłonę SKO - zapowiada Michał Macierzyński, który w PKO BP odpowiada za innowacje. Co czeka najmłodszych? Dostęp do rachunku SKO przez internet i telefon komórkowy, możliwość dokonywania wpłat w banku i najważniejsze - książeczka oszczędnościowa wreszcie będzie przyzwoicie oprocentowana. Więcej szczegółów bank na razie nie chce ujawnić.

- Na początek przeprowadzimy programy pilotażowe w kilku szkołach, na dobre nowe SKO ruszy w przyszłym roku. Chcemy, by dziecko, kończąc podstawówkę, potrafiło obsłużyć bankomat, wiedziało, co to lokata. W tym celu zaproponujemy nauczycielom programy specjalnych lekcji, ufundujemy materiały dydaktyczne - mówi Macierzyński.

Czy to zapowiedź potężnej ofensywy PKO BP wśród przyszłych potencjalnych klientów? W tej chwili dzieci poniżej 13. roku życia są praktycznie odcięte od usług finansowych - jedynym produktem dla nich pozostaje SKO. A wiadomo - pierwszy bank jest często bankiem na wiele lat. - Wiemy, że na tym nie zarobimy. Taki "klient" z podstawówki po dorosłe konto lub kartę przyjdzie przecież dopiero za kilkanaście lat! Chodzi nam o budowanie dobrego wizerunku - twierdzi Macierzyński.

PKO BP ma w statucie wpisany obowiązek prowadzenia kas SKO. Choć nikt nie broni innym bankom podobnej działalności, to poza kilkoma bankami spółdzielczymi nikt tego nie robi. Powód? Do prowadzenia kas oszczędnościowych dla dzieci i młodzieży trzeba dopłacać.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów