Wiceminister finansów Ludwik Kotecki poinformował nas w poniedziałek, że resort nie przedłuży wygasającego w tym roku przepisu, dzięki któremu preferencyjną, 7-proc. stawką VAT są objęte wszystkie
mieszkania i
domy. Przed drastyczną podwyżką tego podatku (do 23 proc.) uchroni nas jednak definicja budownictwa społecznego w ustawie o VAT. W pełnej zgodzie z unijną dyrektywą gwarantuje 7-proc., a od przyszłego roku 8-proc. VAT dla przeszło 90 proc. mieszkań i domów. Chodzi o to, że podstawową stawką obłożone mogą być wyłącznie mieszkania o powierzchni przekraczającej 150 m kw. lub przeszło 300-metrowe domy, ale też nie całe, lecz tylko każdy dodatkowy metr ponad normę.
Ile mogą stracić ci, którzy finansują domy i mieszkania o powierzchni użytkowej przekraczającej dopuszczalny limit? Załóżmy, że podpisaliśmy w tym roku przedwstępną umowę z deweloperem na zakup 153-metrowego mieszkania w cenie 7,5 tys. zł za m kw. plus 7-proc. VAT. Deweloperzy w umowach zastrzegają sobie, że cena może się zmienić w przypadku zmiany stawki podatku w trakcie realizacji inwestycji. Jeśli ta ma się zakończyć w 2011 r., to grozi nam zapłacenie 23-proc. VAT od równowartości 3 m kw. Cena apartamentu wzrośnie więc o 3,6 tys. zł. Czy można uratować te pieniądze? Jedyne, co możemy zrobić, to jeszcze w tym roku, czyli przed zmianą stawki VAT, wpłacić na konto dewelopera pełne koszty budowy. Wtedy firma powinna zastosować stawkę 7-proc. Taką możliwość ucieczki od podatku mogą rozważyć osoby, które odbiorą klucze do mieszkań na początku przyszłego roku. Wtedy będą one praktycznie gotowe. Przedpłata w sytuacji, gdy jest dopiero dziura w ziemi, jest ryzykowna, a korzyść zbyt mała. Definicją budownictwa społecznego są objęte także remonty, co oznacza, że w dalszym ciągu będzie można zlecić go firmie, a ta wystawi jedną fakturę z 8-proc. stawką. Taka faktura obejmowałaby zarówno usługę, jak i kupione przez tę firmę materiały, które normalnie mają być opodatkowane 23-proc. VAT (po podwyżce z obecnych 22 proc.). Jeśli ktoś woli remontować samodzielnie, najpewniej nadal będzie mógł odzyskać część tego podatku za materiały budowlane. Fiskus zwróci bowiem - w granicach ustawowego limitu - różnicę między stawką 23 i 8 proc. za większość materiałów.