Rząd szuka różnych możliwości, żeby ograniczyć w przyszłym roku
deficyt budżetowy. Oprócz przyjętej podwyżki podatku VAT o 1 pkt procentowy Ministerstwo Finansów rozważa wprowadzenie kolejnych środków - jednym z nich jest podatek bankowy.
- Pracujemy obecnie nad podatkiem bankowym, ale to powinien być podatek nastawiony na zapewnienie bezpieczeństwa systemu bankowego w przypadku przyszłych kryzysów (...). Chcemy, by był zgodny z prawem unijnym, myślę, że zdążymy, by mógł wejść w styczniu (2011 roku) - powiedział Rostowski.
Tymczasem również we wtorek w Radiu ZET szef NBP Marek Belka zwrócił uwagę, że podatek bankowy - jak każdy podatek - będzie w pewien sposób odczuwalny dla obywateli. Wyjaśnił, że bank musi w jakiś sposób finansować swoją działalność kredytową czy inwestycyjną; przede wszystkim finansuje ją ze złożonych u siebie depozytów. Dodatkowo szef NBP powiedział, że polskie plany opodatkowania banków powinny być skoordynowane z unijnymi.
Aby ograniczyć deficyt budżetowy, minister finansów myśli, aby od przyszłego roku przynajmniej ograniczyć część ulg, jakie państwo daje rodzinom z dziećmi. - Myślimy o tych rzeczach zawsze (becikowe, ulga prorodzinna), ani jeden mechanizm, ani drugi nie działają. Można sobie wyobrazić taką rekonstrukcję ulgi prorodzinnej, że będzie ona wspierać rodziny, które mają troje
dzieci i więcej - powiedział Rostowski w Radiu RMF FM.
Według przyjętego przez rząd wieloletniego planu finansowego deficyt
budżetu w 2011 roku ma wynieść maksymalnie 45 mld zł, a w roku 2013 - spaść do 30 mld zł.