Licząc miesiąc do miesiąca, mieliśmy do czynienia z
deflacją, czyli ze spadkiem cen o 0,4 proc. W skali roku żywność zdrożała o 2,3 proc.
Wynik jest niemal zgodny z oczekiwaniami Ministerstwa Finansów, które spodziewało się przyspieszenia do 2,1 proc. Analitycy rynkowi byli bardziej pesymistyczni - oczekiwali odbicia do 2,2-2,3 proc. - Inflacja na poziomie 2,3 proc. oznaczałaby, że już w grudniu wskaźnik cen może sięgnąć 3 proc. - przewiduje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. Inni analitycy mówią o minimum 2,5 proc. w grudniu.
- Na razie wzrost cen żywności nieprzetworzonej nie przekłada się na
inflację - powiedział agencji Reuters Piotr Kalisz. - Spodziewamy się stopniowego przyspieszenia inflacji w najbliższych miesiącach, ale jako że dane były niższe od oczekiwań, to punkt startowy jest niższy - dodał.
Im szybciej
inflacja będzie przyspieszać, tym szybciej Rada Polityki Pieniężnej zabierze się do zacieśniania polityki pieniężnej i podnoszenia
stóp procentowych. Obecnie podstawowa stopa jest na najniższym poziomie w historii - od ponad roku wynosi 3,5 proc. Najwcześniej podwyżki możemy się spodziewać w październiku.
Członkowie rady coraz bardziej zdecydowanie wypowiadają się na temat potrzeby podwyżek stóp. Do najbardziej gołębich członków należy natomiast Andrzej Kaźmierczak, który we wczorajszym wywiadzie dla agencji Reuters stwierdził, że obecnie nie ma zagrożeń dla realizacji celu inflacyjnego. Dodał, że ożywienie gospodarcze nadal jest kruche, a podwyżki stóp procentowych w tym momencie mogłyby mu zaszkodzić. Kaźmierczak powiedział także, że w jego ocenie nawet przekroczenie przez inflację górnego pułapu celu inflacyjnego nie będzie automatycznie świadczyło o konieczności zacieśnienia polityki pieniężnej.