Dane instytutu ZEW dotyczące nastrojów w gospodarce nie zachwyciły rynków. Indeks instytutu dla Niemiec spadł z +14,00 pkt. w sierpniu do -4,30 pkt we wrześniu. Obniżyła się również wrześniowa ocena nastrojów w gospodarce Eurolandu. Osiągnęła ona poziom +4,40 pkt. W sierpniu była zaś o 11,40 pkt. wyższa.
To sprawiło, że inwestorzy zamiast kupować dolara wybierali
złoto. Wartość amerykańskiej waluty o godz. 17.30 spadła o 0,35 proc.
- Ludzie lgną do złota w niepewnych czasach - mówi serwisowi
BusinesssWeek Matthew Zeman,
analityk rynku metali w grupie LaSalle Futures w
Chicago. - Po kiepskich danych wolą grać bezpieczniej i traktują złoto jako ubezpieczenie - dodaje.
W czasie kryzysu cena złota stale rosła. Rządy cięły bowiem
stopy procentowe, co prowadziło do niskich kosztów kredytów. To z kolei zachęcało banki do udzielania ryzykownych pożyczek.
Wartość tego metalu rosła także przez
inflację. Waluty są coraz słabsze m.in. przez olbrzymie ilości gotówki, jakie rządy wpompowały w rynek, aby ratować upadające instytucje finansowe i niektóre kraje, takie jak np. Grecja.