Biznes Ludzie Pieniądze

Rumunia i Węgry chcą sprowadzać skroplony gaz z Azerbejdżanu

qub
14.09.2010 , aktualizacja: 14.09.2010 20:52
A A A Drukuj
Rumunia i Węgry chcą z pomocą Gruzji importować skroplony gaz z Azerbejdżanu. To wyzwanie dla Gazpromu, który już teraz jest wypierany z Europy przez konkurencję.
Jak gaz z Azerbejdżanu dotrze do Europy? Źródło: AGRM
Jak gaz z Azerbejdżanu dotrze do Europy? Źródło: AGRM
We wtorek w Baku rządy Azerbejdżanu, Gruzji, Rumunii i Węgier podpisały porozumienie o dostawach azerskiego gazu do Europy. Projekt o nazwie AGRI przewiduje dostawy azerskiego gazu rurami do gruzińskiego portu Kulewi nad Morzem Czarnym, gdzie zostanie zbudowany zakład do skraplania gazu. Z gruzińskiego portu surowiec będzie transportowany statkami do rumuńskiego portu Konstanca, a stąd popłynie do klientów w UE.

Koszty inwestycji szacowane są na 1,2 do 4 mld euro, w zależności od wielkości dostaw azerskiego gazu do Europy. Na wstępie mają one wynieść do 8 mld m sześc. gazu, z czego jedną czwartą chce kupować Rumunia.

Wstępne porozumienie o dostawach skroplonego gazu podpisały w kwietniu w Bukareszcie rządy Azerbejdżanu, Gruzji i Rumunii. Wczoraj ten alians poparły Węgry jako kolejne państwo UE. - Ten projekt znacząco przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Europy i zwiększy konkurencję na rynku energetycznym - stwierdził cytowany przez Reuters Peter Szijjarto, rzecznik premiera Węgier Viktora Orbána. Jednocześnie rząd Węgier podkreślił, że nadal popiera budowę gazociągu Nabucco.

Pierwotnie azerski gaz miał płynąć do Europy właśnie rurą Nabucco. Jednak przed rokiem spory polityczne na Kaukazie skomplikowały plany Nabucco. Azerbejdżan zaczął szykować alternatywny szlak dostaw gazu do Europy, bo w razie fiaska Nabucco Baku musiałoby importować surowiec do Rosji, na warunkach Gazpromu.

Dla rosyjskiego koncernu plany Azerbejdżanu to wyzwanie. W Europie minął już kryzys i w pierwszym półroczu UE oraz Turcja sprowadziły o 8 proc. gazu więcej niż w pierwszym półroczu 2008 r., przed kryzysem - napisał wczoraj dziennik "Kommiersant", powołując się na dane Międzynarodowej Agencji Energetyki.

Ale Gazprom nie wykorzystał poprawy koniunktury i w pierwszym półroczu wyeksportował o 14 proc. gazu mniej niż dwa lata temu. Tymczasem Norwegia w tym czasie zwiększyła dostawy gazu do Europy o 28 proc., a Katar - aż o 363 proc. Gazprom przegrywa z konkurencją, bo liczy za drogo za swój gaz - ocenił Michaił Korczemkin z firmy doradczej East European Gas Analysis.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy