Biznes Ludzie Pieniądze

Minister finansów chce zlikwidować becikowe i ulgę na dzieci

Piotr Skwirowski
14.09.2010 , aktualizacja: 15.09.2010 12:08
A A A Drukuj
Ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu nie podoba się to, jak funkcjonują becikowe i podatkowa ulga na dzieci. Bo nie zwiększają dzietności.
Jacek Rostowski, minister finansów
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jacek Rostowski, minister finansów
- Te mechanizmy nie działają prawidłowo - powiedział we wtorek minister Rostowski w RMF FM. - Problem i z becikowym, i z ulgą prorodzinną jest taki, że ani jeden mechanizm, ani drugi nie działa specjalnie na zwiększenie dzietności - tłumaczył. I dodał, że może sobie wyobrazić rekonstrukcję ulgi prorodzinnej, tak by premiowane były trzecie i dalsze dzieci w rodzinie.

Dziś ulga prorodzinna obejmuje wszystkie dzieci osób rozliczających się wedle skali podatkowej. Na każde dziecko mogą odpisać od podatku 1112,04 zł. Przy dwójce dzieci limit rośnie do 2224,08 zł, przy trójce do 3336,12 zł... Tyle pieniędzy dodatkowo zostaje w kieszeni rodzicom korzystającym z pełnej ulgi. W rozliczeniu podatkowym za 2009 r. ulga objęła prawie 6,3 mln dzieci. Podatnicy zaoszczędzili dzięki niej przeszło 5,6 mld zł. Można powiedzieć, że o tyle ulga uszczupliła wpływy budżetowe z podatku od dochodów osobistych. Przeciwnicy ulgi przekonują, że jest kosztowna, a pomoc dostają wszyscy podatnicy, także ci z najwyższymi dochodami. Podobnie jest z becikowym. Na każde dziecko wypłacane jest jednorazowo po tysiąc złotych. Budżet kosztuje to blisko 400 mln zł rocznie. Przy mocnym cięciu becikowego i ulgi na dzieci budżet mógłby więc liczyć na kilka miliardów złotych dodatkowych dochodów. To dużo w sytuacji, gdy rząd dramatycznie szuka oszczędności.

- Budżet państwa dostał o 5,5 mld zł mniej z podatku od dochodów osobistych za 2009 r. w porównaniu z wpływami za rok 2008. Więcej pieniędzy zostało w kieszeni podatników przede wszystkim dzięki obniżeniu składek podatku dochodowego i wprowadzeniu dwóch stawek PIT - mówił we wtorek w czasie konferencji podsumowującej rozliczenia z podatku od dochodów osobistych za 2009 r. Adam Mariuk, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego firmy Deloitte. Jego zdaniem na zmianie skali podatkowej najbardziej skorzystały osoby lepiej zarabiające - szczególnie te, które w 2008 r. płaciły podatek w wysokości 30 i 40 proc. Z początkiem 2009 r. dotychczasowe stawki 19, 30 i 40 proc. zastąpiono dwiema 18 i 32 proc.

W efekcie obciążenie efektywne dochodu podatników rozliczających się w pierwszym przedziale skali (dochód roczny do 85528 zł) wyniosło 13,93 proc., w drugim zaś 22,75 proc. Rok wcześniej były trzy przedziały, a po odliczeniu ulg podatnicy płacili fiskusowi odpowiednio 13,85, 18,71 proc. i 29,02 proc.

Ekspert Deloitte zwrócił uwagę, że co roku rośnie liczba osób korzystających z podatkowej ulgi internetowej. W 2009 r. było ich o 15 proc. więcej niż rok temu, w sumie 3,6 mln osób. Budżet kosztowało to grubo ponad 400 mln zł. - W Polsce ciągle istnieje potencjał dla rozwoju usług internetowych, stale też zwiększa się ilość osób objętych zasięgiem sieci, dlatego można sądzić, że w 2011 roku trend wzrostowy w korzystaniu z ulgi zostanie utrzymany - przewiduje Adam Mariuk.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów