Związki zawodowe, godząc się na wyjątkowo ostre cięcia etatów i płac, przekonały władze Harley-Davidson Motor Company, by nie przenosiła produkcji do innego stanu - pisze "The Guardian".
Harley-Davidson to największa duma zarówno Millwaukee, jak i całego stanu Wisconsin. To właśnie tutaj w 1903 roku dwaj przyjaciele z dzieciństwa William Harley i Arthur Davidson założyli jedną z najważniejszych na świecie fabryk produkujących motocykle.
Jak wyjaśnia gazeta, związki zawodowe w obawie przed przeniesieniem produkcji do innego stanu zaakceptowały cięcia etatów, wynagrodzeń oraz świadczeń. Związkowcy z dwóch stanowych fabryk, łącznie 1350 osób, zgodzili się na siedmioletnie zamrożenie płac oraz zastąpienie stałych pracowników tymczasowymi, zatrudnianymi tylko w przypadku podwyższonego popytu.
Harley-Davidson Motor Company nadal odczuwa skutki kryzysu. Koncern zanotował w zeszłym roku blisko 55 mln dol. straty.