Umowę podpisano wczoraj w Murmańsku w obecności prezydentów Rosji Dmitrija Miedwiediewa i premiera Norwegii Jensa Stoltenberga, którzy w kwietniu uzgodnili już wstępne warunki porozumienia. Wyznacza ono granice na wodach o powierzchni 175 tys. km kw., o które
Moskwa spierała się z
Oslo od 40 lat. Spór zaczął się, gdy po odkryciu złóż gazu u wybrzeży Norwegii ZSRR zażądało rozszerzenia swojej strefy ekonomicznej na Morzu Barentsa.
Pod dnem morza na spornych akwenach znajduje się co najmniej 10 mld baryłek ropy i gazu. - Złoża rozdzielone granicą
Rosja i
Norwegia będą eksploatować wspólnie - powiedział agencji RIA Nowosti przedstawiciel Kremla.
- Moskwa złagodziła swoje stanowisko i zdecydowała się na bardziej pragmatyczne podejście, aby poprawić swój międzynarodowy wizerunek i zyskać zaufanie inwestorów - ocenił Chris Weafer, główny ekonomista moskiewskiego banku inwestycyjnego Urałsib, cytowany przez Reutersa.
Moskwa zyska w dwójnasób na ugodzie z Oslo. Rosyjskie koncerny zyskają dostęp do norweskich technologii eksploatacji podmorskich złóż oraz kredytów z zachodnich banków na kosztowne projekty eksploatacji surowców w Arktyce. Zdaniem Chrisa Weafera Norwegia może też wesprzeć zabiegi Moskwy w ONZ o dalsze rozszerzenie rosyjskiej granicy w Arktyce. Moskwa rywalizuje o to z Kanadą,
USA i Danią.
Dwa lata temu amerykański urząd geologiczny ogłosił, że w podmorskich złożach Arktyki może się kryć jedna piąta nieodkrytych jeszcze złóż gazu i ropy na świecie. Ocieplenie klimatu przyspieszyło topnienie lodów Arktyki, dzięki czemu będzie można z czasem zacząć wydobycie z tych niedostępnych dotąd złóż.