Lotte jest właścicielem Wedla od tygodnia. Odkupiła go od amerykańskiego koncernu Kraft, który przejął wcześniejszego posiadacza Wedla - brytyjskie Cadbury. Kwota transakcji nie została oficjalnie ujawniona, ale specjaliści szacują, że Wedel jest wart ok. miliarda złotych. Kraft musiał pozbyć się czekoladowego majątku Cadbury w Polsce, bo po fuzji rynkowi słodyczy groziłby monopol. Lotte nabyła od Krafta markę E.Wedel i wszystkie jego marki pokrewne, a także fabrykę czekolady w
Warszawie.
Wybór Japończyków był dużą niespodzianką, bo dotychczas azjatycki koncern był mało znany w Europie. Za to w Azji to prawdziwa potęga - nie tylko produkuje słodycze, ale działa też w przemyśle ciężkim, ma sieć hoteli i fast foodów, świadczy usługi finansowe. Roczne obroty wynoszą 34,5 mld dol., czyli ok. 105 mld zł. Lotte stawia jednak w najbliższych latach właśnie na słodycze i stąd decyzja o inwestycji w Polsce. Wedel przy Lotte jest kopciuszkiem, bo ma 14-proc. udział w wartym 4,45 mld zł naszym rynku czekolady.
Co zrobi z Wedlem i jego markami koncern znany z gumy Xylitol, lodów Natuur i czekolady Ghana? - Chcielibyśmy uczynić z Lotte i Wedla marki rozpoznawalne w całej Europie - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami w przedwojennej wedlowskiej pijalni czekolady w Warszawie Takayuki Tsukuda dyrektor generalny Grupy Lotte. Nad nim wisiał portret założyciela najsłynniejszej polskiej fabryki czekolady Karola Wedla, który przed wojną eksportował swoje wyroby do Japonii. Lotte powstała w 1948 r., czyli już po znacjonalizowaniu fabryki Wedla.
Nazwa Lotte pochodzi od imienia Charlotte z "Cierpień młodego Wertera" Goethego, bo kontrolująca ją rodzina Shigemitsu chce, aby była tak znana jak Charlotte.
Według nowych właścicieli Wedel z producenta czekolady po kilku latach ma stać się producentem wielu rodzajów słodyczy: od gumy do żucia po ciastka. Na razie moce produkcyjne fabryki w Warszawie są wystarczające, ale jeśli Wedel ma wejść na dużą skalę na rynek słodyczy, to może być konieczne wybudowanie nowej. Na razie inwestor nie ujawnia, ile chce zainwestować w markę Wedel. Mówi, że docenia menedżerów Wedla oraz załogę i nie planuje zwolnień.
Paweł Szcześniak, dyrektor zarządzający spółki E.Wedel, powiedział "Gazecie", że prawdopodobnie nowi właściciele spotkają się wkrótce ze spadkobiercami rodziny Wedla, z którymi spółka utrzymuje kontakty. Ponad dekadę temu Wedel kontrolowany wtedy przez amerykańskie PepsiCo zawarł ugodę z dziesięcioma spadkobiercami Jana Józefa Wedla i przedwojenną spółką E.Wedel, która została reaktywowana. Za zrzeczenie się roszczeń otrzymali oni wtedy kilka milionów złotych.