W tym roku mija 20 lat od uchwalenia przez Sejm ustawy o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych.
Z tej okazji dziś w
Warszawie na organizowanej przez PKN Orlen konferencji "1990-2010-2030 Ile państwa w rynku, ile rynku w państwie?" o doświadczeniach polskiej i europejskiej gospodarki dyskutować będą m.in. ekonomista Anders Aslund, byli premierzy Tadeusz Mazowiecki i Jan Krzysztof Bielecki, unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski, szef doradców premiera Michał Boni, minister finansów Jacek Rostowski, szef Fundacji Batorego Aleksander Smolar i redaktor naczelny "Gazety" Adam Michnik.
Wyprzedzając to wydarzenie, PKN Orlen zlecił firmie Millward Brown SMG/KRC zbadanie opinii Polaków na temat dwóch dekad przemian. Okazuje się, że większość pozytywnie ocenia zmiany, jakie zaszły w Polsce na początku lat 90. 54 proc. Polaków uważa, że były one korzystne dla Polski, a połowa ma poczucie odniesienia osobistych korzyści z transformacji.
Ale dość znaczna jest też grupa Polaków oceniających zmiany negatywnie - 31 proc. w odniesieniu do Polski, 35 proc. w wymiarze osobistym.
Najlepiej zmiany - co nie jest zaskoczeniem - oceniają osoby w wieku 15-24 lata, wykształcone, z dochodem powyżej 2 tys. zł, korzystające z internetu. Najmniej zadowolone z efektów transformacji są natomiast osoby powyżej 60 lat, z wykształceniem podstawowym i dochodami poniżej 1 tys. zł, rolnicy, robotnicy wykonujący proste prace oraz emeryci i renciści. Miejsce zamieszkania ma mniejszy wpływ na ocenę zmian.
Zdaniem badanych więcej korzyści niż transformacja ustrojowa przyniosło nam wstąpienie do UE. O tym, że skorzystał na tym cały kraj, przekonanych jest 68 proc. pytanych, że oni sami - 59 proc. Także tu oceny pogarszają się wraz z wiekiem badanych i polepszają wraz z wykształceniem oraz sytuacją finansową.
SMG/KRC pytało też o prywatyzację. Ponad połowa badanych uważa, że
Polska powinna ją raczej ograniczać (53 proc.), niż przyspieszać (25 proc.).
Polacy nie najlepiej oceniają kondycję kraju po zakończeniu kryzysu gospodarczego - 44 proc. uważa, że Polska wychodzi z niego słabsza, tylko 27 proc., że silniejsza. Równie pesymistycznie patrzymy w przyszłość. Przeważają opinie, że Polska nie ma żadnych szans lub niewielkie na dołączenie w ciągu 20 lat do grona europejskich i światowych liderów.
A jakie symbole mogą pomóc w promowaniu wizerunku Polski za granicą? Na pierwszym miejscu znalazł się
Jan Paweł II. Taką odpowiedź wybierały najczęściej osoby w wieku powyżej 60 lat, z wykształceniem podstawowym, z niskim dochodem, robotnicy wykonujący proste prace, rolnicy. Na kolejnych miejscach - z wyraźnie mniejszą liczbą głosów - znalazły się: polska
przyroda, polska żywność, sukcesy Małysza i Kowalczyk oraz
Euro 2012.
Jakie wartości najsilniej kojarzą się z Polską? Gościnność (58 proc.), katolicyzm (47 proc.) i rodzinność (42 proc.). Najmniej? Skłonność do ryzyka (8 proc.), dynamizm (5 proc.) i innowacyjność (4 proc.).
Badanym przedstawiono też listę zmian gospodarczych i obyczajowych, które zaszły w ciągu 20 lat. Najwyżej ocenili: grillowanie, możliwość zakładania własnych firm i pracę na własny rachunek, spędzanie wakacji za granicą, rosnącą liczbę kobiet robiących karierę oraz pojawienie się prywatnych mediów. Najmniej podoba nam się za to zmniejszającą się liczba państwowych firm i zakładów, obecność zagranicznych inwestorów, obecność pism erotycznych w kioskach, a także spadek liczby Polaków chodzących do kościoła. Za najbardziej kontrowersyjne badani uznali zjawisko zakładania rodzin w coraz starszym wieku, pojawienie się kapitału zagranicznego, media katolickie (Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik"), powstawanie zamkniętych osiedli mieszkaniowych oraz Paradę Równości.
Badanie przeprowadzono w sierpniu na 1008-osobowej grupie Polaków