Wczoraj Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził podwyżkę taryf PGNiG. - Nowe opłaty wejdą w życie od 1 października - powiedział "Gazecie" wiceprezes PGNiG ds. finansowych Sławomir Hinc.
Kontrolowany przez Ministerstwo Skarbu koncern zabiegał o podniesienie opłat za paliwo gazowe o 10 proc. URE zgodził się na podwyżkę o 6,4 proc. Nie zmieniono przy tym opłat za usługę dostawy gazu. W efekcie najbardziej skutki wzrostu cen odczują ludzie, którzy ogrzewają gazem
mieszkania.
Dla tych gospodarstw domowych rachunki za gaz wzrosną średnio o 3,7 proc., czyli 14,25 zł miesięcznie (razem z podatkiem VAT). W poszczególnych rejonach kraju skala podwyżek jest jednak bardziej zróżnicowana. Klienci Mazowieckiej Spółki Dystrybucji za ogrzewanie mieszkania wyłożą dodatkowo ponad 15 zł miesięcznie (z podatkiem VAT), a dla klientów Wielkopolskiej Spółki Dystrybucji ta podwyżka wyniesie ok. 13 zł miesięcznie.
Gospodarstwom domowym, które mają kuchenki gazowe i piecyki gazowe do podgrzewania wody, od października gazownicy zapowiadają podwyżkę rachunków średnio o 3,5 zł miesięcznie. Najmniejszą podwyżkę państwowy koncern zapowiada dla tych, którzy tylko gotują na kuchenkach gazowych - ich wydatki mają podskoczyć przeciętnie o 0,7 zł miesięcznie.
To już druga w tym roku podwyżka taryf PGNiG. Pierwszą wprowadzono od czerwca, gdy koncern podniósł ceny paliwa gazowego o 4,8 proc., a dodatkowo zdrożały opłaty za usługę dostawy gazu.
Wprowadzone wtedy taryfy za paliwo gazowe miały obowiązywać do końca listopada. Ale już 23 lipca PGNiG zwróciło się do URE o zezwolenia na wprowadzenie od października kolejnej podwyżki. Koncern tłumaczył to wzrostem kosztów
importu gazu po umocnieniu kursu dolara wobec złotego. URE zaakceptował te wyjaśnienia. Ogłoszone wczoraj taryfy mają obowiązywać do marca. Kolejna podwyżka rachunków czeka nas zapewne od stycznia, bo rząd chce podnieść stawkę VAT z 22 do 23 proc.
Obecnie 90 proc. gazu z importu PGNiG kupuje od Gazpromu i
Polska jest trzecim co do wielkości nabywcą rosyjskiego gazu w UE. Ale jednocześnie Polska jest jedynym tak znaczącym klientem Gazpromu w UE, któremu rosyjski koncern nie przyznał w tym roku rabatu na swój gaz. Tymczasem zachodnie koncerny - np. niemieckie E.ON i francuski GDF Suez - domagają się od Gazpromu kolejnych rabatów.