Ta wypowiedź wywołała e-mailową dyskusję wśród ekonomistów, której fragmenty publikujemy poniżej
Przeczytaj
mail prof. Stanisława Gomółki Przeczytaj
odpowiedź Macieja Krzaka Od: Janusz Jankowiak Temat: Re: Porównanie Tusk - Gierek Poruszacie, koledzy, jakieś poboczne wątki. Naprawdę wierzycie, że Krzysztof Rybiński nie dostrzega tych wszystkich subtelnych różnic między zadłużaniem Polski za Gierka i za Tuska, jak wymienialność, zdolność obsługi zadłużenia, struktura walutowa i podmiotowa długu, zmiany w parytecie siły nabywczej itp.? Bez żartów. Rybiński - co w świetle uwag Macieja Krzaka może się wydawać niektórym zaskakujące - rozumie pewnie nawet, że europejski model finansowania rozwoju przez
import kapitału jest dla Polski właściwy (bo jaki niby mamy zastosować - azjatycki?), choć niewłaściwe jest, że dług służy w zbyt dużej części finansowaniu bieżącej konsumpcji.
Rybińskiemu, jak rozumiem, chodzi o dotarcie ze swym protestem przeciw nicnierobieniu, przeciw kunktatorstwu, miopii, politykierstwu, do szerokiego, jak najszerszego kręgu odbiorców. Myśmy już wiele razy próbowali przebić się do polityków i opinii publicznej z naszymi wysublimowanymi analizami, z naszymi sugestiami i poradami, co robić, żeby zmiany strukturalne w finansach publicznych pozwoliły wynagrodzeniem za
pracę zastąpić jak najwięcej marnotrawionych, źle adresowanych transferów, które trafiają do ludzi zdolnych do
pracy; żeby system podatkowy, emerytalny były systemami ujednoliconymi i powszechnymi. Próbowaliśmy nasze adresy słać do polityków; próbowaliśmy w formie listów zbiorowych przekonać ich do wydłużenia horyzontu działania; próbowaliśmy natchnąć odwagą, obiecując pomoc merytoryczną i wsparcie. Napisaliśmy dziesiątki tekstów do wielkonakładowej prasy. Byliśmy w
radiu, telewizji i gdzie się da, żeby przekonać ludzi, że dług to nic innego niż nasze, naszych
dzieci i wnuków podatki.
I co z tego wyszło, koledzy? Pan premier rządu, z którym w olbrzymiej większości przecież sympatyzujemy, nazwał nas w swej uprzejmości "pseudoekspertami". Polityka jest czymś tak niebywale skomplikowanym, że my, biedne robaczki, w ogóle tego nie pojmujemy. A wyborcy mają nas w poważaniu, bo nie śpiewamy, nie tańczymy, tylko nudzimy i nudzimy...
Rozumiem dobrze wybór Rybińskiego. Podziwiam jego odwagę. On nie prowadzi seminarium makroekonomicznego. Jemu chodzi o jakieś pryncypia. Żeby przekaz płynący od rządu był jasny i wyrazisty. Żeby się nie rozmywał i nie rozłaził, jak teraz. Nawet jeśli nie wszystko da się zrobić naraz, to przynajmniej ludzie powinni wiedzieć, co z tych rzeczy, które są do zrobienia, jest dla nich i dla ich najbliższych naprawdę istotne. I - prawdę powiedziawszy - wolę uproszczenia Rybińskiego, których intencje przynajmniej doskonale rozumiem (bo jestem pewien, że on dokonuje ich świadomie), niż zdumiewające oświadczenie Marka Belki o braku potrzeby wielkich reform w Polsce, rewitalizację i uwznioślenie wartości łączących się z własnością państwową czy strategię "jakoś to będzie". Bo tu nie wiem, czy ktoś kpi, czy o drogę pyta.
Rybiński dzwoni na alarm, trochę przy tym pohukuje, trochę wulgaryzuje, ale nie można mu odmówić racji. On ją ma. Nasi koledzy z rządu i parlamentu odkładający na później, na "po kolejnych wyborach" zmiany, których nikt przy zdrowych zmysłach już nie kwestionuje, tej racji nie mają. I tyle.
Pozdrawiam
Janusz Jankowiak
Janusz Jankowiak jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu
Rybiński: Dług publiczny Tuska to "dwa Gierki"