"Jest możliwe, że od połowy października w Polsce będzie za mało gazu, jednak jak państwu wiadomo, staraliśmy się poprawić nasze ustawodawstwo w tej kwestii - cytuje Marlene Holzner, rzeczniczkę komisji ds. energii, agencja Reuters. - Nie mówimy o całej zimie, tylko o okresie od połowy października do grudnia. Mówimy jedynie o kilku godzinach, gdy jest szczytowe zapotrzebowanie, ale oczywiście pracujemy z polskim rządem nad scenariuszami i rozwiązaniami".
W piątek Donald Tusk powiedział, że umowa gazowa z Rosją odpowiada polskim interesom. - Umowa odpowiada polskim interesom. To, co wymaga poprawy z punktu widzenia Unii Europejskiej, będzie poprawione. Kształt tej umowy powoduje, że tzw. Nord Stream, czyli Gazociąg Północny, przestaje być groźny z naszego punktu widzenia, ponieważ nie staje się gazociągiem, który może wyłączyć z używania gazociąg jamalski. Najważniejszym zadaniem dla polskiego rządu są nie ideologiczne wojny z jakimś państwem, tylko zabezpieczenie polskich domów w trwałe dostawy gazu na długie lata, za cenę, która jest ceną porównywalną z innymi takimi kontraktami - powiedział Tusk.
W zeszłym tygodniu polski rząd poinformował, że po konsultacjach z Komisją Europejską będzie chciał renegocjować część zapisów w umowie gazowej z Rosją, które są sprzeczne z europejskim prawem. Według Brukseli umowa jest sprzeczna z prawem europejskim, bo zapewnia Gazpromowi do 2045 r. monopol na tranzyt gazu jamalską rurą przez Polskę i ulgowe opłaty za tranzyt gazu, wyliczane w nieprzejrzysty sposób.
W poniedziałek rosyjski "Kommiersant" napisał, że Gazprom nie zgadza się na dostosowanie polsko-rosyjskiej umowy gazowej do prawa UE.
W sobotę do Moskwy wybiera się delegacja polskiego rządu, aby rozmawiać w rosyjskim ministerstwie energetyki o zmianie gazowej umowy.
CZYTAJ KOMENTARZE Andrzeja Kublika:
Niech Gazprom nie straszy Umowa gazowa niezgodna z prawem UE Polska koniem trojańskim Gazpromu w UE