Do norweskiego portu Stavanger wpłynęła na specjalnym statku "Mighty Servant I" część produkcyjna platformy wiertniczej, która będzie wydobywać surowiec dla polskiego Lotosu. Jego prezes zapowiadał, że w związku z nową inwestycją spółka liczy na "istotne dochody"
Stavanger to norweskie miasto portowe i największy w kraju ośrodek przemysłu naftowego. W czwartek na pokładzie specjalnego, będącego w półzanurzeniu statku do portu wpłynęła zbudowana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich część produkcyjna platformy, która będzie wiercić na zlecenie grupy Lotos.
Platforma przez miesiąc musiała pokonać kilka tysięcy kilometrów ze stoczni Adyard w Abu Zabi. Teraz Norwegowie dołączą do niej trzy ogromne nogi, na których będzie spoczywać część produkcyjna, tzw. MOPU (z ang. Mobile Offshore Production Unit). - Każda z nóg waży 750 ton. Zostaną podłączone do MOPU przy użyciu dźwigu sprowadzonego specjalnie z Arabii Saudyjskiej, który jest własnością holenderskiej firmy Mammoet. Po montażu nóg platforma będzie gotowa do wypłynięcia na złoże - powiedział Paweł Siemek, prezes spółki Lotos Petrobaltic.
Gdy wszystko będzie gotowe, platforma zostanie ustawiona 110 km od brzegu, dokładnie nad złożem Yme, w którym Lotos ma 20 proc. udziałów. W przyszłym roku Lotos ma pozyskać ze złoża 400 tys. ton ropy naftowej.
Jak zapowiadał wcześniej prezes Lotosu Paweł Olechnowicz, spółka liczy na "istotne" przychody pochodzące ze sprzedaży ropy ze złoża Yme.