DPTG to spółka powołana do budowy kabla światłowodowego, który połączył Polskę z Danią i Europą Zachodnią. Udziałowcami są GN Store Nord oraz TDC (były udziałowiec Polkomtela). Umowa w sprawie położenia kabla podmorskiego negocjowana była jeszcze w latach 80. z przedsiębiorstwem
Polska Poczta, Telegraf i Telefon oraz przedstawiciel Elektrimu. Na mocy tej umowy DPTG miała przez 15 lat pobierać opłatę w wysokości 14,8 proc. przychodu generowanego przez opłaty za korzystanie z podwodnego kabla.
Kilka miesięcy po zawarciu umowy PPTiT przestał istnieć, podzielone na Telekomunikację Polską i Pocztę Polską. Umowę z Duńczykami odziedziczyła TPSA, która zapłaciła im łącznie ok. 80 mln euro. Zdaniem DTGP to za mało, a roszczenie spółki uznał wiedeński arbitraż. Zasądzone odszkodowanie to jeszcze nie wszystko - to tylko kwota za lata 1994-2004. W Wiedniu toczy się drugi proces dotyczący rozliczeń po roku 2004.
Telekomunikacja Polska miała zapłacić w piątek, ale tego nie zrobiła. W oświadczeniu spółki czytamy, że spółka oraz "reprezentujące ją kancelarie prawne oraz niezależni eksperci z renomowanej angielskiej firmy konsultingowej uważają, że wysokość zasądzonej kwoty wielokrotnie przewyższa rzeczywistą wartość przedmiotu sporu" i dalej: "Telekomunikacja Polska, działając w najlepszym interesie swoich akcjonariuszy nie może dokonać płatności na rzecz DPTG w terminie 14 dni oznaczonym w orzeczeniu nie wyczerpawszy najpierw wszystkich dostępnych środków prawnych".
Stąd decyzja Duńczyków, by wszcząć postępowanie egzekucyjne przed polskim sądem.
W piątkowym oświadczeni polskiego telekomu czytamy jednak: "W wypadku wystąpienia przez DPTG o stwierdzenie wykonalności orzeczenia wiedeńskiego sądu arbitrażowego w Polsce, Telekomunikacja Polska wniesie o odmowę stwierdzenia jego wykonalności". TPSA będzie miała dzięki temu możliwość dochodzenia swoich praw w postępowaniach przed sądem okręgowym, sądem apelacyjnym oraz przed Sądem Najwyższym. Polski operator ma też do 3 grudnia czas na odwołanie się od orzeczenia arbitrażowego do austriackiego sądu pierwszej instancji.
Dowiedz się więcej o co chodzi w sporze z Duńczykami.
Sprawa sięga czasów PRL