W czwartek i piątek w
Warszawie gościła francuska minister ds. przemysłu Anne-Marie Idrac. To pierwsza wizyta francuskiego ministra odpowiedzialnego za sprawy gospodarcze, od kilku lat. I to mimo że
Francja jest jednym z trzech największych partnerów handlowych Polski. Do tej pory nad Wisłą zainwestowało blisko 900 francuskich firm zatrudniających bezpośrednio 200 tys. pracowników. - Francuskie firmy są obecne w praktycznie wszystkich dziedzinach gospodarki, zarówno w handlu, jak i w produkcji i usługach - mówi "Gazecie" Idrac. - I mamy nadzieję, że ta obecność będzie się zwiększać z każdym rokiem. We Francji, wśród francuskich przedsiębiorców bardzo dobrze zostało zauważone to, że to
Polska była w 2009 r. jedynym państwem Unii, w którym nie było recesji - podkreśla.
Francuska minister przywiozła do Polski wiele tematów do dyskusji. Omówiła je m.in. z ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem, ministrem skarbu Aleksandrem Gradem i ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem.
Jednym z najważniejszych okazała się kwestia przetargów publicznych w dużych kontraktach infrastrukturalnych, zwłaszcza tych, które są finansowane z unijnych dotacji. Francja, podobnie jak kilka innych państw zachodnioeuropejskich, jest zaniepokojona pojawieniem się chińskich koncernów na budowie polskich autostrad. Te chińskie firmy są podejrzewane o dumping cenowy. - Musimy z dumpingiem walczyć. W przetargach trzeba zagwarantować odpowiedni stosunek ceny do jakości. Nie zawsze najlepszą jakość gwarantują ci, którzy oferują najniższą cenę - powiedziała Idrac. - Zaproponowaliśmy polskiemu rządowi, żeby wspólnie zastanowić się nad zmianami [w prawie przetargowym]. Być może warto przedyskutować to na poziomie Unii Europejskiej - dodała.
Innym interesem, jaki Francja ma do ugrania w Polsce, jest ewentualny udział w budowie pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Jest niemal przesądzone, że to właśnie francuskie koncerny będą się bić o ten kontrakt z konkurencją z
USA, Japonii i Korei Południowej.
Paryż starannie zwiększa swoje szanse na zdobycie tego megakontraktu. Przy okazji wizyty minister Idrac podpisana została kolejna umowa w sprawie kształcenia (tym razem 25) polskich inżynierów i naukowców we francuskich instytucjach związanych z energetyką nuklearną. Francja jest atomową potęgą (ma 58 czynnych elektrowni atomowych i własne rakiety nuklearne na pokładach atomowych okrętów podwodnych), więc jest doskonałym miejscem do nauki. Tyle że polscy inżynierowie będą się uczyć na francuskich technologiach - co zwiększa ich szanse w przyszłym przetargu.
W najbliższym czasie władze francuskie chcą też zorganizować w Polsce seminarium nt. finansowania inwestycji w energetykę jądrową. Budowa siłowni atomowych jest niezwykle kosztowna, nawet koncern PGE, który będzie właścicielem tej instalacji, musi na ten cel zaciągnąć pożyczkę (dziś szacuje się, że budowa atomówki pochłonie 20-28 mld zł).
Idrac wskazała, które z francuskich firm wystartują w spodziewanym przetargu na wybór budowniczego elektrowni atomowej. - We francuskiej ekipie nuklearnej pilotem są EDF i Areva. I w niektórych konfiguracjach GDF Suez - powiedziała nam minister.