Rumunia, euro,
strefa euro,
MFW - Cel musi być ambitny i wydaje się, że 2015 rok to bardzo ambitna data. Pamiętajmy jednak, że musi być ona również realistyczna - powiedział Isarescu. Rumunia boryka się ze skutkami kryzysu i musi mocno zaciskać pasa - kraj otrzymał 20 mld euro pożyczki od MFW i Unii Europejskiej, jednak w zamian musi poszukać oszczędności. Dlatego rumuński rząd przeprowadził serię drastycznych reform: podwyższył o 5 punktów procentowych wartość podatku VAT (z 19 do 24 proc.) i zmniejszył o 25 proc. zarobki dla pracowników sektora publicznego.
Problemem Rumunii jest przede wszystkim deficyt sektora finansów publicznych, który w ubiegłym roku wyniósł 7,2 proc.
PKB. Rumunia musi go w tym roku zmniejszyć do poziomu 6,8 proc. PKB, a w ciągu kolejnych trzech lat doprowadzić go do poziomu poniżej 3 proc. PKB. To poziom wymagany przez UE i jednocześnie jeden z warunków wstąpienia do strefy euro.
Plany szybkiego wprowadzenia euro może jednak pokrzyżować słaba kondycja krajowej gospodarki. W ubiegłym roku PKB Rumunii skurczyło się o 7,1 proc., w tym roku według szacunkowych danych rządu i MFW gospodarka skurczy się ponownie, choć tym razem tylko o 0,5 proc. Zdaniem Isarescu, jest możliwe, że
gospodarka Rumunii wejdzie z powrotem na ścieżkę wzrostu od 2011 roku, nie będzie to jednak proste. - Rząd czeka trudne zadanie, aby jednocześnie ciąć wydatki i nie zdusić w zarodku wzrostu gospodarczego - powiedział.