Biznes Ludzie Pieniądze

Torre Lugano, czyli wieżowiec-katastrofa. Symbol hiszpańskiej gospodarki?

anpop
18.09.2010 , aktualizacja: 18.09.2010 14:24
A A A Drukuj
Torre Lugano, najwyższy budynek mieszkalny w Hiszpanii kusił inwestorów w kraju i na świecie kolorowymi broszurami przedstawiającymi ekskluzywne apartamenty z widokiem na malownicza plażę, z dostępem do kortów tenisowych, siłowni, basenu. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Zalane garaże, nieszczelne okna, pokoje zalane ściekami z toalet. Rezydenci, ostatnio zmuszeni do korzystania z publicznego prysznica, pozywają deweloperów na 28,2 mln euro.
Jeśli chcesz zobaczyć na własne oczy różnicę między kolorowymi marzeniami Hiszpanów z początku XXI wieku a kryzysową rzeczywistością, którą otrzymali w zamian, przyjedź zobaczyć Torre Lugano - pisze Wall Street Journal. Jest jednym z 1,5 mln niedokończonych, niesprzedanych, niechcianych apartamentów, które stoją rozsiane po kraju.

Akcja reklamowa projektu Torre Lugano

Deweloper rozpoczął akcję reklamową wieżowca Torre Lugano w 2003 roku. Ceny apartamentów wahały się od 180000 euro do 710000 euro. Projekt był współfinansowany przez Acciona SA (jednego z największych hiszpańskich deweloperów) oraz kredytodawców Caja de Ahorros de Valencia, Castellón y Alicante, Bancaja (największych kredytodawców). Problemy zaczęły się w 2006 roku, kiedy deweloper stwierdził, że potrzebuje więcej czasu na oddanie budynku. Tłumaczył się boom'em w branży budowlanej, a w konsekwencji brakiem materiałów i siły roboczej. Prawdziwe problemy pojawiły się w okresie światowego kryzysu finansowego. Pojawiły się kolejne opóźnienia, niektórzy kupcy zrezygnowali. Jedna trzecia apartamentów Torre Lugano pozostała niesprzedana. Dlaczego tak się stało? - Podstawową kwestią jest fakt, że w Hiszpanii kryzys na rynku nieruchomości powstał z powodu mniejszego popytu na "drugi dom". W Polsce sytuacja wygląda inaczej, ponieważ nasz rynek nie zadowolił jezczcze popytu na tak zwany "pierwszy dom". W ubiegłym roku w Hiszpanii stało ok. 1,2 mln pustych, niechcianych mieszkań, natomiast w Polsce było ich tylko 35 tys. - mówi Bartosz Turek z Home Broker.

Ostatecznie okazało się, że balustrada zamiast z aluminium została wykonana z taniego metalu, który bardzo szybko zardzewiał. Dalsze wady ujrzały światło dzienne, kiedy rezydenci się wprowadzili. Alarm przeciwpożarowy włączał się kilkanaście razy w ciągu dnia. Basen zaczął przeciekać. W niektórych apartamentach nie było bieżącej wody. Przez ściany, które z założenia miały być dźwiękoszczelne, słychać było wszystkie rozmowy sąsiadów.

Rezydenci złożyli pozew do sądu w Walencji. Żądają 28,2 mln euro odszkodowania za wady konstrukcyjne twierdząc, że efekt końcowy jest bardzo daleki od planowanego.

Czy po kryzysie jest tanio?

Analizując sytuację na rynku nieruchomości w Hiszpanii, a dokładniej drastyczny spadek cen domów i mieszkań można by przypuszczać, że ceny niedługo podskoczą. Zaniżone ceny hiszpańskich mieszkań powinny być atrakcyjniejszą inwestycją niż polski rynek nieruchomości. Jednak Bartosz Turek z Home Broker jest odmiennego zdania. - Liczba transakcji jest w Hiszpanii bardzo mała, a zasoby nieruchomości są ogromne. Ceny nieruchomości mocno spadły, więc niektórzy mogą oczekiwać, że będzie wzrost. Jeśli umocni się złotówka to każde euro tam zainwestowane będzie warte mniej złotych. Rentowność najmu jest niższa niż w Polsce. Jeżeli chodzi o rynek polski to mamy szanse na niewielkie wzrosty, mieszkania podrożeją o 2,5 proc., ale ponieważ inflacja będzie na podobnym poziomie, więc ceny realne pozostaną niezmienione. Porównując rynek nieruchomości w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i w Polsce, to okazuje się, że jeżeli kupiło się 5 lat temu mieszkanie na wynajem to w Polsce zarobić można było relatywnie najwięcej. W Wielkiej Brytanii różnice kursowe zjadłyby cały zysk. W Grecji następuje dalszy spadek cen bo ciągle panuje zła sytuacja gospodarcza. W Portugalii natomiast rynek jest najbardziej ustabilizowany, jest najmniejsze ryzyko i z tego powodu inwestowanie w nieruchomości w Portugalii wydaje się być korzystną opcją, oczywiście dużo mniej zyskowna aniżeli w Polsce. Istnieje przekonanie, że im większe ryzyko, tym większy możliwy zysk. Ale pomimo tego ani w Grecji ani w Hiszpanii (gdzie ryzyko jest największe) nie widzę perspektyw na jakiekolwiek zarobki. Ja sam bym tam nie zainwestował - przekonuje Turek.

Hiszpania wyrwana z pięknego snu

Obecna sytuacja to przykre pokłosie czasów, kiedy Hiszpanie myśleli, że są bogaci. Entuzjastycznie przyjęte wejście Hiszpanii do strefy euro oraz niskie stopy procentowe w latach 90-tych przybliżyły państwo do poziomu życia bogatych sąsiadów i zainicjowało okres dobrobytu. Kryzys brutalnie go zakończył.

Hiszpania jest czwartą co do wielkości europejską gospodarką (wytwarza 11 proc. produkcji Unii Europejskiej wobec Grecji, Irlandii i Portugalii, które razem wytwarzają zaledwie 6 proc.). Niepewność dotycząca szans na poprawę sytuacji gospodarczej Hiszpanii niekorzystnie odbija się na hiszpańskich cenach akcji i obligacji. Banki innych europejskich państw odwróciły się od Hiszpanii - kraj może polegać wyłącznie na Europejskim Banku Centralnym.

W Hiszpanii wskaźnik nieściągalnych długów osiągnął wartość 5,4 proc. w czerwcu (rosnąc 1 proc. w ciągu roku). Hiszpański Bank Centralny podał w tegorocznym raporcie, że 37 proc. kredytów związanych z rynkiem nieruchomości (opiewających na kwotę 165 mld euro) można określić jako "problematyczne".

Ekonomiści są zdania, że dobrze prosperującej gospodarce potrzebne byłyby 3 lata, aby sprzedać wszystkie wybudowane podczas boomu budynki. Hiszpanii może być potrzebne zdecydowanie więcej czasu. Zacieśnienie polityki fiskalnej oraz wysokie bezrobocie sięgające poziomu ok. 20 proc. nie zachęca konsumentów do kupowania czegokolwiek, zwłaszcza drogich apartamentów.

Torre Lugano poczeka na powrót dobrych czasów i nowe balustrady.

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów