Rafał Zasuń, Piotr Skwirowski: Czy kryzys na Ukrainie się skończył?
Borys Kolesnikow*, wicepremier Ukrainy: Kryzys polityczny się zakończył. Kryzys gospodarczy dotknął Ukrainę bardziej niż inne kraje, bo nie mamy rozwiniętej gospodarki, to w dużej mierze wciąż poradziecka ekonomika oparta na wojsku i przemyśle. Ale kryzys zbliża się do końca, teraz trzeba zadbać o stabilny wzrost gospodarczy. Można to zrobić, tylko skłaniając firmy do inwestycji. Rząd intensywnie nad tym pracuje, m.in. planujemy zmiany w podatkach. Myślę, że w tym roku możemy mieć wzrost
PKB rzędu 5-6 proc.
Czy chcecie zmniejszyć zależność gospodarki od hutnictwa? - Przecież nie zamkniemy hut. Po prostu pozostałe sektory gospodarki powinny także rosnąć - rolnictwo i przemysł spożywczy, sektor przetwórczy i przemysł maszynowy. Wówczas zmniejszy się udział hutnictwa w gospodarce i będzie ona mniej zależna od kataklizmów na światowym rynku stali.
A czy macie jakiś pomysł na reanimację banków, które nie są w stanie kredytować przedsiębiorstw ani ludności? - Trzeba przywrócić zaufanie ludzi do banków. Wiele banków postępowało bardzo ryzykownie - chciały zaoszczędzić, pożyczając pieniądze w zachodnich bankach. Oprocentowanie było małe, ale żądanie zwrotu pożyczki mogło nastąpić w każdej chwili. Kiedy zaczął się kryzys, niemal wszystkie banki wpadły w pułapkę. Jest takie przysłowie - skąpiec płaci dwa razy. Ale myślę, że jeśli zapewnimy stabilny system prawny i podatkowy, zagwarantujemy nienaruszalność inwestycji, to zachodnie instytucje finansowe przyjdą na Ukrainę.
Inwestorzy skarżą się na wszechobecną na Ukrainie korupcję. Rząd ma jakiś pomysł, jak z tym walczyć? - Korupcja to jest prawdziwa tragedia ukraińskiego społeczeństwa. Największe doświadczenie w walce z korupcją mają Amerykanie.
Ukraina jest teraz w sytuacji, w której
USA były 150 lat temu.
Urzędników powinno być jak najmniej, ale powinni zarabiać jak najwięcej. Ale najważniejsze jest, żeby prawo było jasne, bez możliwości dwojakiej interpretacji. Musimy więc polepszyć jakość prawa, przejrzystość gospodarki. Prezydent i parlament zdają sobie z tego sprawę. Zmniejszyliśmy liczbę rodzajów działalności, na które potrzebne jest pozwolenie, z 1,2 tys. do 200. To oczywiście jeszcze za mało, moim zdaniem pozwoleń wymaga najwyżej pięć rodzajów działalności.
Największa korupcja jest w obrocie ziemią i rozdziale środków państwa. Sprzedaż ziemi powinna odbywać się na jawnych aukcjach, a rozdział państwowych pieniędzy powinien powędrować w dół - do regionów.
Nie chcę usprawiedliwiać Ukrainy, powtarzam, że korupcja to narodowa tragedia. Ale w latach 70., byłem wtedy jeszcze w szkole, głośno było o aferze Tanaka - Lockheed. USA to przecież jeden z najbardziej demokratycznych krajów, Japonii też nie sposób nazwać nieprzejrzystą, a mimo to wielki amerykański koncern dał 50 mln dol. łapówki. Przed nami więc długa droga, ale innej nie ma.
Ukraiński rząd podwyższył ceny gazu dla ludności, co było jednym z żądań Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Będą też podwyżki cen prądu, opłat za wodę. Kilkanaście dni temu na ulice Kijowa w proteście wyszło 6 tys. ludzi. Starczy wam determinacji, jeśli wyjdzie 60 tys.? - Tak naprawdę demonstrantów było tylko 1,5 tys., więcej było milicji i stronników Partii Regionów. Opozycja powinna krytykować władzę i mówić, co można zrobić inaczej, ale nasza opozycja tylko krytykuje. Niech im wyjdzie na zdrowie. Tyle że ta opozycja wczoraj była władzą. Julia Tymoszenko myślała o wyborach prezydenckich i przez półtora roku nie podnosiła cen gazu. Jednocześnie podpisała bezprecedensową umowę z Rosją - Ukraina płaciła 330 dol. za 1 tys. m sześc., podczas gdy
Niemcy płaciły 230 dol. Ukraina zajmuje pierwsze miejsce w Europie pod względem zużycia gazu, a w PKB na głowę zajmujemy miejsce w trzeciej dziesiątce.
Sieć kanalizacyjną, energetyczną i gazociągi zbudowano na Ukrainie jeszcze w latach ZSRR. Wtedy nikt się nie liczył z kosztami, więc są stare i bardzo nieefektywne. Niezależnie od tego, czy na ulice wyjdzie 6 tys. ludzi, czy 60 tys., reformy usług komunalnych nie da się uniknąć.
Druga kwestia - jak podwyższyć dochody ludności. W rozwiniętych krajach Zachodu rodzina wydaje 10-15 proc. dochodu na żywność. Ukraińska rodzina - 50-60 proc. Cen żywności obniżyć się nie da, a dochody można podwyższyć tylko dzięki zdrowej gospodarce.
Julia Tymoszenko odpychała problem podwyżek do wyborów i zadłużała kraj. W zeszłym roku musieliśmy spłacić 6 mld hrywien, czyli 820 mln dol. długów. Mamy 13 mln emerytów. Moglibyśmy więc dodać do każdej emerytury 500 hrywien, czyli 60 dol., a podwyżka cen usług komunalnych wyniosła 50-60 hrywien miesięcznie.
Kto jest obecnie ważniejszym dla Ukrainy partnerem gospodarczym - Unia Europejska czy Rosja? - Ukraina ma niemal taką samą wymianę handlową z Rosją i Unią, nie chcemy upolitycznienia stosunków. Pierwszy krok to zbliżenie poziomu życia obywateli Ukrainy do poziomu życia w UE. Jeśli to się uda zrobić, a nie mam wątpliwości, że tak będzie, to reszta zależy od obywateli Ukrainy i samej Unii.
Pan długo pracował z Rinatem Achmetowem, najbogatszym człowiekiem Ukrainy - Niemal od samego dzieciństwa, od 1982 r