Biznes Ludzie Pieniądze

Poczet dziwnych prowizji, odc. 8: Po ile to euro, czyli plastik pełen tajemnic

Maciej Samcik
21.09.2010 , aktualizacja: 19.09.2010 23:38
A A A Drukuj
W naszym cyklu, w którym opisujemy najdziwniejsze prowizje, były już najróżniejsze kwiatki: kilkudziesięciozłotowe opłaty za zwykłe, jednozdaniowe kwitki, liczone w setkach złotych prowizje za przelewy, grube pieniądze za przyjęcie przez bank najzwyklejszej wpłaty na konto klienta, a nawet haracz za wypożyczenie klientowi karty pojazdu, którą bank wcześniej wziął jako zabezpieczenie kredytu samochodowego.

Dziś o jednej z najbardziej tajemniczych prowizji. Nikt nie wie, ile ona wynosi, nie można jej znaleźć w żadnej tabeli opłat. Wiadomo tylko, że istnieje i ma się dobrze. Prawie tak jak potwór z Loch Ness. Napisał do nas jeden z czytelników:

"Posiadam konto osobiste w Alior Banku i do tego konta mam dołączoną kartę debetową. W najbliższym czasie wybieram się do Bułgarii. W związku z tym jestem bardzo ciekawy, ile będzie mnie kosztować wypłata w bankomacie w Bułgarii w porównaniu z zakupem waluty w Polsce bądź z wymianą euro w Bułgarii". I ma rację: fajnie byłoby wiedzieć, co się bardziej opłaca. Niestety, instytucje finansowe nie ułatwiają takim świadomym klientom życia...

"Zadzwoniłem na infolinię Aliora, żeby dowiedzieć się, w jaki sposób bank przeliczy bułgarską walutę na złotówki po wypłacie z bankomatu lub po płatności bezgotówkowej w sklepie. Zostałem poinformowany, że najpierw lewy zostaną przeliczone na dolary po kursie MasterCarda, a następnie - już po kursie Aliora - z dolarów na złotówki. Pani uprzejmie mi nawet wskazała, która pozycja w tabelce na stronie internetowej Aliora będzie użyta przy przeliczaniu.

Oczywiście interesował mnie również kurs MasterCarda lewy - dolary. Szukałem tego kursu w Google'u i na stronie MasterCarda, niestety na próżno. Na stronie tej ostatniej organizacji doczytałem, że w większości spraw związanych z kartami najlepiej kontaktować się z instytucją, która kartę wydała. Poniekąd słusznie, w końcu umowę o kartę podpisywałem z Aliorem, a nie z MasterCardem. Zadzwoniłem więc ponownie na infolinię Aliora. Jakież było moje zdziwienie, gdy przemiła pani z infolinii nie tylko nie mogła mi udzielić informacji o kursie walut MasterCarda, ale powiedziała wręcz, że nie da się takiego kursu uzyskać!

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że dokładnej kwoty i tak bym nie poznał, bo kwota jest przeliczana w dniu księgowania, a nie w dniu transakcji, ale miałbym przynajmniej orientację, czy warto kupować walutę tutaj, czy używać wygodnej karty. Dziwi mnie bardzo to, że bank, sprzedając produkt, nie jest w stanie udzielić informacji na jego temat" - żali się czytelnik.

Ma rację. Rzeczywiście, kursów nie ma ani na stronie organizacji płatniczej, ani na stronie banku. A przecież nie ma żadnego powodu, by ukrywać przed klientami kursy używane do przeliczania walut. Chyba że chodzi o to, żeby klientom nie rzucał się w oczy nadzwyczaj duży zarobek na spreadach walutowych...

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy