Biznes Ludzie Pieniądze

PGNiG straszy gazową apokalipsą. Mogą pękać rury

Andrzej Kublik
20.09.2010 , aktualizacja: 21.09.2010 10:32
A A A Drukuj
Za miesiąc Polsce grozi gazowy kryzys - straszy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Koncern milczy, dlaczego Gazprom odmawia dostaw.
W czwartym kwartale mogą w Polsce wystąpić niedobory gazu, już na przełomie października i listopada - powiedział wczoraj na konferencji prasowej prezes PGNiG Michał Szubski. Wyjaśnił, że ograniczenia mogą dotknąć duże zakłady przemysłowe, ale na pewno ominą gospodarstwa domowe oraz zakłady komunalne. Wiceprezes PGNiG Radosław Dudziński mówił, że z powodu spadku ciśnienia mogą pękać rury, grożąc wybuchami gazu.

Państwowy Gaz-System zwrócił się wczoraj do ministra gospodarki o przygotowanie rozporządzenia w sprawie ograniczeń dostaw gazu.

Wizja apokalipsy gazowej w Polsce będzie tłem do sesji europarlamentu, który we wtorek uchwali rozporządzenie o bezpieczeństwie dostaw gazu, zobowiązujące UE do solidarnej pomocy państwu członkowskiemu, któremu zakręcono kurek z gazem.

Nam teraz grożą niedobory gazu, bo rząd nie podpisał jeszcze z Rosją nowego porozumienia o dostawach gazu i zasadach zarządzania tranzytowym gazociągiem jamalskim. Porozumienie uzgodniono pod koniec zeszłego roku, ale zdaniem Komisji Europejskiej jest ono sprzeczne z prawem europejskim, bo rząd zgodził się dać Gazpromowi monopol w tranzytowym gazociągu jamalskim i ulgowe opłaty za tranzyt gazu. Rosjanie zażądali tego, gdy w zeszłym roku dostawy gazu do Polski wstrzymało RosUkrEnergo - szwajcarska spółka, której największym akcjonariuszem jest Gazprom.

W sobotę w Moskwie delegacje rządów Polski, Rosji i KE zaczęły rozmowy o poprawieniu umowy. W tym tygodniu negocjacje będą kontynuowane, ale jeszcze nie wiadomo, gdzie i kiedy - informowało wczoraj "Gazetę" Ministerstwo Gospodarki.

Nie jest jasne, ile gazu może zabraknąć. Według Dudzińskiego chodzi o ok. 1,5 mld m sześc. gazu, ale w tym jest ok. 1 mld m sześc. surowca, który PGNiG chce zachować w magazynach do końca roku. Według KE grożą nam mniejsze niedobory - do końca roku możemy korzystać z rezerw, a od stycznia Gazprom wznowi dostawy zgodnie z obecnym kontraktem obowiązującym do 2022 r.

- Niczego nie zaniedbaliśmy - przekonywali menedżerowie PGNiG. Koncern ma jednak umowę na dostawy gazu od niemieckiego E.ON. Wczoraj PGNiG ujawniło, że Bruksela obiecała rozmawiać z Kijowem, by przepuścił gaz od E.ON do Polski.

Gazprom może po prostu podpisać dodatkowy kontrakt z PGNiG na zwiększenie dostaw zimą. Polski koncern zwrócił się w tej sprawie do Rosjan już 1 lipca, ale ci milczą. Czym to tłumaczą - zarząd PGNiG nie odpowiedział "Gazecie". Polska oferta jest na rękę Rosjanom, którzy mają wielkie kłopoty z eksportem gazu, bo z rynków UE wypierają ich dostawcy tańszego surowca z Norwegii i Kataru. Na sprzedaży gazu potrzebnego teraz Polsce Gazprom zarobiłby 500 mln dol.

Być może Moskwa czeka na prośby Warszawy, by interes Gazpromu przedstawić jako wielkopański gest wobec Polski. Ale premier Donald Tusk na razie nie zadzwoni do szefa rosyjskiego rządu Władimira Putina. - Negocjacje trwają, włączenie się premiera to ostateczność. Na tym etapie to przedwczesne - powiedział "Gazecie" rzecznik rządu Paweł Graś.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów