Holandia faktycznie nie ma rządu od lutego, kiedy upadł gabinet premiera Jana Petera Balkenendego. Koalicja chadeków i Partii Pracy rozpadła się w wyniku negocjacji na temat przedłużenia obecności holenderskich wojsk w Afganistanie. Rozstrzygnięcia nie przyniosły czerwcowe wybory parlamentarne, w wyniku których parlament się sfragmentaryzował. Od początku sierpnia negocjacje w sprawie stworzenia nowej koalicji prowadzą cztery partie, ale wciąż nie mogą się porozumieć. W tej sytuacji tymczasowo rządzi w dalszym ciągu gabinet Balkenendego, który we wtorek przedstawił projekt
budżetu z propozycjami oszczędności. Ograniczone zostaną w nim m.in. wydatki na zasiłki rodzicielskie i zamrożone płace w sektorze publicznym. Ale projekt jest w najlepszym razie umiarkowany w świetle oszczędności wprowadzanych przez inne rządy krajów
strefy euro.
- Ten budżet będzie miał niewielkie znaczenie. Dopiero nowy gabinet będzie musiał przedstawić prawdziwe reformy - uważa prof. Sylvester Eijffinger z uniwersytetu w Tilburgu.
Nowy rząd ma być mniejszościową koalicją liberałów i chadeków wspieraną przez antyislamską Partię na rzecz Wolności. To właśnie jej udział w rządzie był języczkiem u wagi koalicji i z jej powodu negocjacje przeciągały się tak długo. Politolodzy uważają, że rozmowy między partiami są już na finiszu, a nowy rząd może powstać nawet w połowie października.
Holandia, która jest piątą największą gospodarką strefy euro, odbiła się po globalnym kryzysie, ale tak jak inne europejskie kraje ma problemy z deficytem budżetowym. Szacuje się, że w tym roku osiągnie on 6,6 proc.
PKB, czyli dwa razy więcej niż wymagany przez UE limit. Jednak największym zmartwieniem Holandii jest starzejące się społeczeństwo i demografia, a także system emerytalny, który jest znacznie bardziej hojny dla starszych niż w innych krajach.
MFW szacuje, że do 2060 roku wydatki na system emerytalno-rentowy mogą wzrosnąć o 9,4 proc. PKB, podczas gdy średni wzrost wydatków dla UE to 5,3 proc. PKB.
Nowa koalicja rządowa uzgodniła już, że w czasie swojej czteroletniej kadencji będzie chciała zredukować wydatki o 18 mld euro, by poprawić sytuację fiskalną kraju.