O zarzutach Putina napisał
dziennik "Kommiersant", którego korespondent był w poniedziałek z szefem rządu Rosji na statku układającym przez Bałtyk gazociąg z Rosji do Niemiec. Putin - relacjonuje "Kommiersant" - powiedział, że "Polacy nieoczekiwanie zwrócili się do Niemiec o zajęcie się sprawą, która - jak się wydawało - była rozwiązana i załatwiona".
Chodzi o zmianę ułożenia rury, którą Nord Stream chce ułożyć w poprzek tzw. północnego toru do portu w Świnoujściu, wprost na dnie morza. To o ponad 1,5 m zmniejszy odległość między dnem morza a kilem, ograniczając większym statkom żeglugę do Świnoujścia. "Nagle Polacy oznajmili teraz, że gazociąg powinien przechodzić na znacznie większej głębokości, niż zakładano, gdyż w przyszłości zamierzają pogłębić swój port i puścić swoim torem wodnym większe statki. Wcześniej o takich zamiarach nie informowali" - relacjonował słowa Putina "Kommiersant". "Polacy po prostu chcieli dostać nasz tranzyt [gazu]. Jest oczywiste, że mimo wszystko przejdziemy" - cytował "Kommiersant" szefa rosyjskiego rządu.
W rzeczywistości
Polska już trzy lata temu alarmowała państwa zaangażowane w budowę Nord Streamu - także Rosję i
Niemcy - że plany konsorcjum Gazpromu grożą blokadą portu w Świnoujściu. Polska nie mogła sama żądać wkopania rury pod dno morza, bo sporny odcinek gazociągu leży na wodach niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Przed rokiem szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle zapewniał ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że Berlin uwzględni polskie zastrzeżenia. Ale od tego czasu Ministerstwo Infrastruktury już kilka razy przedstawiało Niemcom nasze uwagi - dotąd bez rezultatu.
"Kommiersant" napisał też, że Polska zwróciła się do Komisji Europejskiej o interwencję w sprawie planów Nord Streamu.
Bruksela zaprzecza. - Według naszych informacji polskie władze nie mają zamiaru wysłać żadnego listu i chcą ten problem rozwiązać dwustronnie z rządem Niemiec - powiedziała rzeczniczka KE Marlene Holzner.
W czerwcu z prośbą do KE o przeanalizowanie, czy nie doszło do naruszenia prawa wspólnotowego, zwróciła się natomiast spółka Zarząd Portów Morskich
Szczecin i Świnoujście - poinformował Paweł Adamarek z zarządu spółki. Firma ta zaskarżyła również pozwolenie niemieckiego Federalnego Urzędu Żeglugi i Hydrografii (BSH) na ułożenie rury przez trasę do polskiego portu. Nord Stream do końca września ma przedstawić BSH odpowiedzi na polskie zastrzeżenia.
Plany Nord Streamu zagrożą żegludze statków o zanurzeniu 13,5 m. To jednak nie zablokuje gazoportu budowanego w Świnoujściu - uważa Zbigniew Rapciak, szef spółki Polskie LNG, inwestora terminalu. - Maksymalne zanurzenie statków z gazem do Świnoujścia wynosi 12,5 m - powiedział wczoraj Rapciak.
Budowa gazoportu w Świnoujściu już się rozpoczęła.