Dla wielu menedżerów zarządzających tradycyjnymi funduszami inwestycyjnymi, którzy wśród wielu spółek starają się znaleźć niedoceniane perełki, ETF jest jak zły sen. Tzw. exchange-traded funds to fundusz zarządzany przez... komputer. O tym, które akcje wpadają, a które wypadają z funduszu, decyduje elektroniczny mózg. Zaprogramowany tak, by fundusz odwzorowywał jak najwierniej skład wybranego indeksu giełdowego.
W efekcie posiadacz takiego ETF-u otrzymuje udziały w funduszu, który nigdy nie będzie gorszy od indeksu giełdowego. To już dużo, bo - jak pokazują statystyki - spora część aktywnie zarządzanych funduszy (czyli takich, w których decyzję o doborze akcji podejmują zarządzający) osiąga wyniki gorsze od indeksów. Skutek zbyt wielu błędnych decyzji.
Według niedawnego raportu agencji Standard & Poor's w ciągu pięciu ostatnich lat aż 31 proc. funduszy inwestycyjnych inwestujących w amerykańskie akcje wypadło gorzej niż indeks S&P500. Z kolei w grudniu 2009 r. Kamil Wijatkowski, analityk platformy Multifund.pl, wyliczył, że od dna ostatniej wielkiej bessy tylko co trzeci z dostępnych w Polsce funduszy akcji dał zarobić więcej niż indeks giełdowy. Udało się to tylko 64 ze 150 analizowanych przez Wijatkowskiego funduszy.
Na koniec ubiegłego roku, według danych BlackRock, w funduszach typu ETF znajdowało się ponad bilion dolarów. U nas to nowinki. Pierwszy polski ETF jest od środy notowany na
warszawskiej giełdzie. To Lyxor ETF WIG20, który ma odwzorowywać zmiany wartości indeksu największych spółek. Pierwszego dnia inwestorzy kupili ponad 1,5 tys. jednostek po ok. 260 zł za sztukę.
Udziały kupuje się i sprzedaje tak samo jak akcje. Trzeba mieć otwarty rachunek maklerski i zapłacić prowizję. Niektóre biura maklerskie - np.
BOŚ - już obniżają swoje prowizje za zakup ETF-ów. Lyxor, który należy do francuskiej grupy Société Générale, kusi klientów niższymi opłatami niż zwykłe fundusze. Za zarządzanie płaci się tylko 0,5 proc. od aktywów, zamiast nawet 4 proc. jak w zwykłych funduszach akcji.
Inny działający w Polsce w Polsce ETF można kupić w mBanku i MultiBanku. To Ipopema m-Indeks, odwzorowujący ruchy indeksu
mWIG40. Opłata za zarządzanie jest tu jednak wysoka, jak na fundusz inwestujący pasywnie: 1,5 proc. rocznie dla mniejszych inwestycji i 0,8 proc. rocznie dla większych.