Biznes Ludzie Pieniądze

Inwestycje w deficyt. Skąd się wzięła wielka dziura?

Patrycja Maciejewicz, Piotr Skwirowski
22.09.2010 , aktualizacja: 23.09.2010 12:48
A A A Drukuj
Deficyt sektora finansów publicznych w 2010 r. może wynieść nieco ponad 100 mld zł - powiedział w środę w Radiu TOK FM minister finansów Jacek Rostowski.
100 mld zł to więcej, niż rząd zapisał w przyjętym na początku sierpnia planie finansów państwa na najbliższe kilka lat. Bo zgodnie z tym dokumentem i tegorocznym budżetem deficyt sektora finansów publicznych miałby się zamknąć kwotą 80 mld zł. Ale zdaniem ministra finansów Jacka Rostowskiego zaskoczenia nie ma. - Wszyscy wiedzą, że deficyt sektora w 2010 r. wyniesie nieco ponad 100 mld zł - mówił w środę w Radiu TOK FM. Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku, przypomina, że już w kwietniowej notyfikacji fiskalnej umieszczono kwotę - 97 mld zł.



Skąd tak wielka dziura? Przecież w budżecie na ten rok zapisano, że deficyt sięgnie 52,2 mld zł. A w praktyce może być niższy. Wg ostatnich szacunków resortu finansów może wynieść ok. 48 mld zł. Ale deficyt sektora finansów publicznych to nie tylko deficyt budżetowy. Obejmuje też deficyt samorządów. I wyższy deficyt sektora finansów publicznych to właśnie "sprawka" samorządów.

Minister Rostowski przyznał, że martwi go szybko rosnące zadłużenie samorządów. - Mamy problem, bo wobec KE odpowiadamy za całość długu, m.in. samorządów. Samorządy w zeszłym i w tym roku zaczęły się bardzo zadłużać, ale dopóki nie przekroczą 60 proc. swoich dochodów, to nie ma specjalnie instrumentów, by to zadłużanie ograniczyć - mówił minister. Dał do zrozumienia, że trzeba zacząć myśleć o zaostrzeniu przepisów ograniczających zadłużanie się samorządów. - Musimy przejść do tworzenia ram prawnych - stwierdził minister.

- Zadłużenie miast rośnie, bo potrzebują pieniędzy na inwestycje - mówił miesiąc temu Ryszard Grobelny, prezes Związku Miast Polskich. Zapewnił, że samorządy nie przejadają tych pieniędzy, że są największym inwestorem w Polsce. - Rozwój kraju zależy dziś od samorządów - mówił.

Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, potwierdza: - Właśnie dzięki inwestycjom samorządów zdołaliśmy uniknąć recesji i stać się zieloną wyspą w Europie.

Grobelny podkreślał, że chcąc wykorzystać wielkie pieniądze, jakie Polska dostaje z UE na inwestycje, pewną ich część muszą pokryć samorządy. Inwestycje wymuszają też na nich nasze przygotowania do organizacji Euro 2012. - Samorządy mogłyby nie brać kredytów, zbierać pieniądze i dopiero za jakiś czas budować, ale wtedy dotacje z Unii by przepadły - mówił Grobelny. Jego zdaniem poziom zadłużenia samorządów będzie się zbliżał do dozwolonych 60 proc. Po 2013 r. zasilanie polskich inwestycji pieniędzmi unijnymi jednak się zmniejszy.

Ale dla ministra finansów ten medal ma też drugą stronę - lawinowe, choć w dobrej sprawie, zadłużanie się samorządów stwarza ryzyko, że w tym roku dług publiczny przekroczy próg 55 proc. PKB. A wtedy rząd musiałby obowiązkowo szukać oszczędności. Do nieszczęścia niewiele brakuje - rząd zaplanował, że dług sięgnie 54,7 proc. A to oznacza, że nawet wahnięcie kursu złotego pod koniec roku może przepchnąć nas przez próg.

Niebezpieczeństwo takie wzrosło po zrewidowaniu w dół danych o PKB w 2009 r. GUS podał wczoraj, że wzrost gospodarczy wyniósł 1,7 a nie 1,8 proc. Nominalnie PKB wyniósł 1343,7 mld zł, o ok. 380 mln zł mniej, niż wstępnie szacowano. Zwykle takie korekty mają małe znaczenie. Teraz jest inaczej. Niższy nominalny PKB to niższa baza wzrostu w tym roku.

Poza tym UE wymaga od krajów członkowskich, by deficyt sektora finansów publicznych nie przekraczał 3 proc. PKB. Tymczasem w zeszłym roku sięgnął 7,1 proc. PKB. Na ten rok zaplanowano wprawdzie 6,9 proc., ale Ministerstwo Finansów nieoficjalnie przyznaje, że może dość znacznie przekroczyć 7 proc. PKB.

Rząd chce z tym walczyć - dzięki ograniczeniu wydatków (m.in. tzw. regule wydatkowej, która sprawi, że część wydatków budżetu będzie rosnąć o najwyżej 1 pkt proc. powyżej inflacji) i podniesieniu podatków (przede wszystkim stawek VAT, na okres trzech lat), chce zejść z deficytem do poziomu wymaganego przez UE najdalej w 2013 r. W najbliższy wtorek rząd ma przyjąć ostateczny projekt ustawy budżetowej na przyszły rok. Zajmie się też tzw. ustawą okołobudżetową i zapisanymi w niej m.in. regułą wydatkową, podwyżką VAT i zamrożeniem pensji w budżetówce.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów