Do tej pory Ryanair latał głównie na małe lotniska, oddalone o kilkadziesiąt kilometrów wielkich ośrodków. Loty do Charleroi (57 km od Brukseli), Beauvais (90 km od Paryża) czy Bergamo (52 km od Mediolanu) są zasadne z ekonomicznego punktu widzenia, bo oznaczają mniejsze opłaty dla przewoźnika i tańsze bilety dla pasażerów. Teraz to ma się zmienić - już dwa tygodnie temu szef Ryanair zapowiedział, że linia kończy z tanimi biletami za kilka funtów, bo zwyczajnie jej na to nie stać. Teraz bilety mają być droższe, ale też większy komfort dla pasażerów, bo Michael O'Leary planuje postawić na klientów biznesowych. Prezes irlandzkiego przewoźnika tłumaczy w rozmowie z Bloombergiem, że planuje latać do wszystkich największych europejskich lotnisk z wyjątkiem trzech: londyńskiego Heathrow, paryskiego Charles de Gaulle i portu we Frankfurcie, gdzie czas na odprawę i kołowanie samolotów jest ograniczony do 25 minut.
- Obecnie wszystko kręci się wokół ceny. Ale z czasem, kiedy wzrost liczby pasażerów się zmniejsza, priorytetem stają się czasowe odloty i przyloty, komfort obsługi, najbardziej nowoczesne samoloty i skórzane siedzenia - mówi O'Leary.
Kiedy nadejdą zmiany? - To będzie ewolucyjny proces, który będzie stopniowo realizowany w latach 2013-15. Będziemy chcieli położyć większy nacisk na jakość i zadowolenie klientów, ponieważ ceny biletów będą rosnąć. Oczywiście nie będą to wielkie wzrosty, ale jednak - tłumaczy O'Leary.
W ubiegłym roku przewoźnik przewiózł 73,5 miliona pasażerów, co oznacza roczny wzrost o 11 proc. W tym roku wzrost ma wynieść maksymalnie 5 proc.
O'Leary tłumaczy, że zmiana strategii jest związana z chęcią konkurowania z dużymi przewoźnikami. - Wielkie lotniska zdają sobie sprawę, że żadna duża linia nie notuje wzrostu liczby pasażerów. A my mamy tak dużą przewagę cenową, że możemy wejść na którąkolwiek trasę i wygrać na niej - tłumaczy.
Jakby na potwierdzenie nowej strategii Ryanair zdecydował się zmniejszyć liczbę tras na niektórych polskich lotniskach. Od listopada Ryanair przestanie latać z Rzeszowa do Liverpoolu, East Midlands i Bristolu. Z kolei w sezonie zimowym we
Wrocławiu irlandzka linia zlikwiduje 5 z 17 obsługiwanych tam połączeń, m.in. do Bolonii i Rzymu.