- To wielkie zwycięstwo internetu - czytamy w komentarzu
Google'a. Proces między YouTube i hiszpańską telewizją ciągnie się od kilku lat. Dwa lata temu sąd pierwszej instancji przyznał rację Telecinco, ale Google odwołał się od tej decyzji i wygrał. W pozwie Telecinco napisało, że "prezentowanie na stronie internetowej filmów należących do telewizji stanowi pogwałcenie własności intelektualnej Telecinco". Hiszpańska stacja należąca do włoskiego koncernu Mediaset premiera Silvio Berlusconiego uznała, że YouTube szkodził jej interesom, publikując
programy telewizyjne tej stacji, zanim zostały pokazane w telewizji.
Sąd uznał, że YouTube nie ma fizycznej możliwości kontrolowania wszystkich użytkowników serwisu, których jest obecnie ponad 500 mln. "YouTube nie jest dostawcą treści i nie ma obowiązku kontrolowania przed publikacją legalności tego, co znajduje się na ich stronach" - czytamy w orzeczeniu sądu, który dodaje, że jedynym obowiązkiem serwisu jest współpraca z posiadaczami praw autorskich w celu usuwania treści, które do nich należą. "Gdyby wszystkie serwisy musiały przeglądać treści internautów przed ich zamieszczeniem, rozwój YouTube'a, Facebooka, Twittera i innych popularnych stron zostałby zahamowany" - to ponownie komentarz Google'a, który kupił serwis YouTube w 2006 roku za 1,65 mld dol. Google informuje jednocześnie, że w celu ochrony praw autorskich udostępnił bezpłatne narzędzie Content ID, które pomaga mediom w szybszym wyszukiwaniu nielegalnych treści. Na dzień dzisiejszy korzysta z tego narzędzia ponad tysiąc stacji telewizyjnych i innych mediów.
- To najważniejszy wyrok w Europie w kwestii ochrony praw intelektualnych - powiedział Bill Echikson, rzecznik Google na Europę Środkowo-Wschodnią. A Google świętuje kolejny sukces - w czerwcu wygrał proces z amerykańskim koncernem Viacom, który w 2007 roku także oskarżył YouTube o łamanie praw autorskich i żądał ponad 1 mld dol. odszkodowania. Właściciel stacji MTV i CBS twierdził, że w serwisie bezprawnie znajduje się ponad 160 tys. plików.