Jak wynika z danych NBP, za ten wzrost odpowiadają głównie
kredyty walutowe - 7,7 mld zł, co oznacza wzrost o 5,01 proc. Wynika to po części z faktu, że w tym samym czasie frank szwajcarski, w którym denominowana jest zdecydowana większość zadłużenia z tytułu kredytów hipotecznych, podrożał o 4,96 proc. Wzrost zadłużenia w walutach wydaje się więc efektem nie tyle wzrostu liczby zaciąganych kredytów, ile raczej zmiany kursu franka szwajcarskiego. Jednocześnie zadłużenie w złotych wzrosło o 2,05 mld zł. Wychodzi na to, że banki udzielały niemal wyłącznie kredytów w złotych. Zalecenie, jakie podała Komisja Nadzoru Finansowego, sprawiło, że udział
kredytów walutowych w ogólnej puli kredytów zdecydowanie się zmniejszył. W myśl Rekomendacji S udział kredytów walutowych nie powinien przekraczać 50 proc. ogólnej wartości portfela kredytowego banku (wg ostatnich danych dla całego sektora wskaźnik ten wynosi ponad 64 proc.).
Tak jak było prognozowane, w sierpniu wzrosło zadłużenie z tytułu kredytów konsumpcyjnych o 953 mln zł, czyli 0,7 proc. Miesiąc wcześniej to zadłużenie spadło o ponad 200 mln zł. Sierpniowy wzrost to po marcu i maju trzeci wynik w tym roku.
Zadłużenie na kartach kredytowych spadło - w ciągu ostatnich 14 lat to dopiero 14. taki przypadek. "Banki więc nadal nie popuszczają kredytowej śruby. Widać to choćby po ofercie banków w tym zakresie, która zasadniczo nie zmienia się ani w jedną, ani w drugą stronę, nie może być więc mowy o zaostrzonej konkurencji i walce cenowej o potencjalnego pożyczkobiorcę. Nie zanosi się, aby w najbliższym czasie ta sytuacja mogła ulec zmianie" - podaje
Open Finance.
Na lokatach, podobnie jak przed miesiącem, znów przybyło pieniędzy. Tym razem saldo wzrosło o blisko 410 mln zł (depozyty walutowe wzrosły o 347 mln zł). W pierwszych sześciu miesiącach roku saldo przyrastało o kilka miliardów na miesiąc. W sierpniu wzrosło o niecałe 687 mln zł. W lipcu wzrost wyniósł 640 mln zł.