Sądy w Polsce są uzależnione od niewielkiej białej kartki zwanej zwrotką. To doklejone do koperty potwierdzenie odbioru. Zgodnie z prawem zwrotka wędruje do Kowalskiego wraz z wezwaniem na rozprawę. Poczta doręcza ją z powrotem do sądu na dowód, że uczestnik procesu został prawidłowo powiadomiony o terminie rozprawy. Ma na to trzy dni. Proste? Nie! Bo zwrotki wracają długo. Albo i wcale. To jedna z największych bolączek wymiaru sprawiedliwości, który i tak jest nierychliwy.
W końcu ubiegłego roku w polskich sądach leżało ponad 1,5 mln zaległych spraw. Na odzyskanie pieniędzy od nieuczciwego kontrahenta przedsiębiorca czeka 830 dni, z czego ponad 500 trwają sądowe procedury (to dane Banku Światowego). Dla porównania Litwin czeka - 275 dni, a Węgier - 395. A na podział spadku czasem i dziesięć lat to za mało.
Co roku między sądami a Pocztą krąży 200 mln zwrotek. - Wiedząc o kiepskim funkcjonowaniu Poczty, staramy się wysyłać korespondencję z półtoramiesięcznym, a co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem terminu stawiennictwa - tłumaczą sądy.
- Bywa, że w niektórych okresach problem zwrotek dotyczy nawet połowy toczących się rozpraw - to już sędzia Marcin Łochowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego
Warszawa-Praga. Jego sąd do wezwań na rozprawę dołącza nawet kartkę: "Sąd zwraca się z uprzejmą prośbą o przesłanie faksem potwierdzenia odbioru zawiadomienia o terminie rozprawy z uwagi na niewracające z Poczty potwierdzenia odbioru".
- Zmiany są potrzebne, i to od zaraz - twierdzi Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR.
I zmiany mają być. Poczta
Polska wprowadza we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości elektroniczną zwrotkę. To tzw. EPO, czyli Elektroniczne Potwierdzenie Odbioru. Dzięki EPO potwierdzenia odbioru mają trafiać do sądów przez system komputerowy. Ma to wyglądać tak: listonosz pójdzie ze zwrotką zwaną teraz "kartą doręczeń EPO" w rejon. Adresat na karcie pokwituje odbiór. Kiedy listonosz wróci z kartami na pocztę, dane z nich zostaną na poczcie wpisane do systemu informatycznego udostępnianego Poczcie przez Ministerstwo Sprawiedliwości, a co za tym idzie również do sądów. Ile zyskają sądy?
Minimum trzy dni, czyli czas, w jakim według prawa zwrotki powinny dotrzeć z Poczty z powrotem do sądów. W praktyce zyski mogą być jednak dużo większe. - Z powodu zamieszania ze zwrotkami niektóre rozprawy odraczane są nawet o pół roku - rozkłada ręce Filip Dopierała, były prokurator, obecnie adwokat i radca prawny w kancelarii LTA.
Kiedy system wejdzie w życie? Rozmowy w tej sprawie na linii Poczta Polska - resort sprawiedliwości właśnie trwają. Pilotaż usługi ma być wprowadzony w tym roku i zakończy się na początku przyszłego.
Wezmą w nim udział wybrane urzędy pocztowe z Warszawy i e-sąd w
Lublinie. Kiedy nowy system zostanie wprowadzony na terenie całego kraju? - Po pozytywnym zakończeniu pilotażu - twierdzi Poczta.
Co na to prawnicy? - Na gorąco mogę powiedzieć, że to chyba czyste science fiction - nie może uwierzyć Łochowski.
Chciałby, żeby korespondencję sądową wolno było wysyłać nie tylko za pośrednictwem Poczty Polskiej. - Nawet już mieliśmy takie oferty. I to dużo tańsze od Poczty. Ale prawo na to nie pozwala - opowiada Łochowski.