Informację tę podała agencja Bloomberg, powołując się na dwa źródła. Według tych rozmówców agencji, Waszyngton jest bardziej zainteresowany uzyskaniem jak najwyższej ceny za akcje z oferty publicznej niż ich wyprzedażą. Sprzedając w ofercie publicznej duży pakiet akcji GM, Waszyngton obniżyłby ich cenę, pozbawiając się szansy na sprzedaż w przyszłości kolejnych partii akcji, za wyższą cenę.
W Waszyngtonie łamano też sobie głowę nad ofertą chińskiego państwowego koncernu samochodowego SAIC, który według nieoficjalnych doniesień w czasie oferty publicznej chciał kupić kilka procent akcji GM. To było spore wyzwanie, gdyż SAIC jest partnerem GM, ale jednocześnie może stać się rywalem amerykańskiego giganta. Według Bloomberga obecnie w Waszyngtonie zgadzają się, by SAIC kupił nie więcej niż symboliczny 1 proc. akcji GM. Ale jednocześnie władze
USA ciągle zastanawiają się nad wyborem strategii przy sprzedaży akcji zagranicznym państwowym funduszom - informował Reuters.
Władze USA mają 61 proc. akcji GM, które dostały w zeszłym roku w zamian za niemal 50 mld dol. pomocy publicznej na ratowanie koncernu przed bankructwem.
W sierpniu na rynku finansowym USA pojawiły się doniesienia, że rząd USA chce na sprzedaży akcji GM zarobić co najmniej 16 mld dol. Według nieoficjalnych doniesień za sprzedażą przez Waszyngton jak największej puli akcji GM opowiadał się ówczesny prezes koncernu Ed Whitacre.
Niespodziewanie od września Whitacre podał się do dymisji. Według amerykańskich dziennikarzy zarzucono mu "niezbyt precyzyjny" nadzór nad GM, bo kierował koncernem ze swojego domu w Teksasie, rzadko bywają w biurze w centrali koncernu. Whitacre w przeszłości był szefem firmy telekomunikacyjnej AT&T i gdy przed rokiem został mianowany przez Biały Dom szefem rady dyrektorów GM, chwalił się, że nie ma zielonego pojęcia o
motoryzacji.
Po przejściu pod kontrolę państwa wielu inwestorów mówił, że GM to skrót od "Government Motors" ("rządowa motoryzacja"). - Nie podoba mi się etykieta Government Motors - mówił Whitacre. Inaczej rozumuje jego następca Dan Akerson. Dwa tygodnie temu podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami Akerson podkreślał, że nierealistyczne są oczekiwania, by GM w pełni spłacił pomoc publiczną z oferty publicznej.