Biznes Ludzie Pieniądze

RosUkrEnergo walczy o gaz w Sądzie Najwyższym Ukrainy

Andrzej Kublik
23.09.2010 , aktualizacja: 23.09.2010 22:44
A A A Drukuj
Już wkrótce rozstrzygnie się, czy ukraiński koncern Naftohaz będzie musiał zwrócić gaz szwajcarskiej spółce RosUkrEnergo, której największym akcjonariuszem jest Gazprom.
W czerwcu sąd arbitrażowy w Sztokholmie uznał, że w zeszłym roku Naftohaz nielegalnie przejął 11 mld m sześc. gazu należącego do RUE. Arbitraż uznał, że Naftohaz musi zwrócić szwajcarskiej spółce ten gaz, a do tego tytułem kary jeszcze 1,1 mld m sześc. surowca. W sumie RUE może dostać 12, 1 mld m sześc. gazu - więcej niż roczny import gazu do Polski.

W połowie sierpnia sąd rejonowy w Kijowie zatwierdził wyrok arbitrażu, umożliwiając RUE egzekucję wyroku. Naftohaz odwołał się od tego wyroku. Jednak 17 września sąd apelacyjny w Kijowie bez rozgłosu potwierdził wyrok - poinformował portal "Dzerkało tyżnia".

W czwartek Naftohaz skierował skargę na wyrok sądu apelacyjnego do Najwyższego Sądu Ukrainy. Jeśli Naftohaz przegra również w tej instancji, wyrok będzie prawomocny.

Kijów jest w fatalnym położeniu. Naftohaz przejął gaz RUE na podstawie umów z Gazpromem, w zamian zwalniając rosyjski koncern z 1,7 mld dol. opłat za tranzyt gazu w 2009 r. Gazprom nawet pomógł zalegalizować to przejęcie, zawierając z Naftohazem na papierze transakcje w sprawie rzekomego importu na Ukrainę gazu RUE. Rosyjski koncern odnotował taki import nawet w swoim sprawozdaniu giełdowym.

Ale jednocześnie Gazprom zastrzegł, że jeśli w przyszłości transakcje gazem RUE zostaną podważone w sądach, to Rosjan już to nie dotyczy i nie będą musieli zwracać Ukraińcom za tranzyt gazu. A transakcję kwestionował ukraiński przedsiębiorca Dmytro Firtasz, który ma 45 proc. akcji RUE (do Gazpromu należy 50 proc.).

W tym roku Gazprom poparł roszczenia Firtasza przed arbitrażem, zapominając o wcześniejszych uzgodnieniach z Naftohazem. W efekcie Naftohaz może stracić nie tylko gaz warty dziś nawet 5 mld dol., ale także 1,7 mld dol., których nie dostali od Gazpromu.

Opozycja w Kijowie zarzuca, że Naftohaz praktycznie nie bronił swoich racji w arbitrażu. Na żądanie Gazpromu ukraiński koncern usunął wszelkie informacje o związkach RUE z Gazpromem i wysokiej rangi rosyjskimi politykami z dokumentów złożonych już do trybunału. Doradcy Naftohazu ostrzegali, że to skazuje koncern na przegraną.

Według ukraińskich analityków, Gazprom poparł roszczenia Firtasza, bo po zwycięstwie RUE w Sztokholmie, rosyjski koncern zyskał dodatkowe narzędzie do wywierania nacisku na Kijów. Znany ukraiński ekspert gazowy Myhajło Honczar wskazuje, że wyrok arbitrażu potwierdził też szczególne przywileje RUE przy tranzycie i magazynowaniu gazu. Przywileje te RUE dostało już w 2004 r., po utworzeniu tej rosyjsko-ukraińskiej spółki podczas szczytu w Jałcie ówczesnych prezydentów Rosji Władimira Putina i Ukrainy Leonida Kuczmy. Szkopuł w tym, że te przywileje są sprzeczne z przyjętą latem przez Ukrainę ustawą o rynku gazowym, która wprowadza europejskie przepisy do ukraińskiej branży gazowej. W efekcie utrzymanie przywilejów dla RUE może wykoleić uzgodnioną z UE liberalizację ukraińskiego rynku gazu. A to miało stanowić pierwszy krok do integracji Ukrainy z UE - jak w marcu zeszłego roku uzgodnili z Brukselą ówcześni prozachodni liderzy Ukrainy, prezydent Wiktor Juszczenko i premier Julia Tymoszenko.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów