Biznes Ludzie Pieniądze

Nie wszystkie ograniczenia finansowe Brukseli obejmą Polskę

Tomasz Bielecki, Bruksela
24.09.2010 , aktualizacja: 24.09.2010 20:43
A A A Drukuj
Lwia część nowych reform zarządzania gospodarczego w UE nie dotyczy Polski oraz innych krajów spoza strefy euro. Pomysł karnego zawieszania wypłat z budżetu UE może przykryć kurz w unijnych szufladach.
Komisja Europejska przedstawi w najbliższą środę pakiet reform, których celem jest pogłębienie koordynacji gospodarczej w UE, by uniknąć m.in. powtórki z kryzysu greckiego. Także grupa robocza szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya (task force), która równolegle pracuje nad tymi reformami, zbierze się już w poniedziałek. Terminy naglą, bo reformy powinny być zatwierdzone już przez szczyt UE pod koniec października. - Musimy skupić się na reformach w strefie euro, bo czekanie na zgodę wszystkich 27 krajów UE prowadzi donikąd. Nie mamy czasu na te spory - mówią nam dyplomaci znający projekty zmian.

To "przyspieszenie" oznacza, że idea zawieszania wypłat z unijnych funduszy w formie sankcji UE nakładanych na kraje psujące budżet (co budziło wielkie emocje w nowych krajach UE) schodzi teraz na dalszy plan. Polska od kilku miesięcy protestowała przeciw pomysłom, by sankcje obejmowały wyłącznie wypłaty z funduszy polityki regionalnej (to byłoby dotkliwe niemal tylko dla nowych krajów UE), ale kiedy Komisja Europejska ogłosiła przed wakacjami, że można rozszerzyć sankcje m.in. o fundusze Wspólnej Polityki Rolnej (co byłoby groźne m.in. dla Francji), to zapał głównych graczy UE do takich kar zdecydowanie opadł.

Konkretów na temat takich sankcji nie ma też we wstępnej wersji pakietu, który komisarz UE ds. walutowych i gospodarczych Olli Rehn przedstawi już w najbliższą środę. Ponadto o odsunięcie tej sprawy apelują również doradcy grupy Van Rompuya. - Komisja Europejska zapewne wyłącznie obieca, że tymi sankcjami zajmie się później - mówi jeden z eurokratów.

Główne ostrze reform proponowanych przez KE będzie zatem wymierzone w kraje eurolandu. Komisja chciałaby pełnego wykorzystania przepisów traktatu lizbońskiego, które pozwalają żądać od krajów euro złożenia nieoprocentowanego karnego depozytu, który Unia odmrażałaby po ich powrocie do właściwej polityki gospodarczej. Doradcy komisarza Rehna mówią nawet o depozytach w wysokości do 0,2 proc. PKB płaconych za wyłamywanie się z planów redukcji deficytu oraz długu publicznego.

Bruksela chce też wymóc na krajach UE szybką poprawę konkurencyjności ich gospodarek (m.in. wydajność) poprzez porównywanie 27 krajów na jednej skali i wydawanie rekomendacji co do koniecznych reform. Lekceważenie tych zaleceń przez kraje spoza strefy euro mogłoby się skończyć co najwyżej wstydem czy też naciskami politycznymi. Natomiast niewykluczone, że Komisja dla krajów eurolandu zaproponuje - znów odświeżając nieużywane nigdy dotąd zapisy traktatów unijnych - karne depozyty.

Dotychczas jedyną znaczną reformą zarządzania gospodarczego, która obejmuje wszystkich 27 członków Unii i została już politycznie zatwierdzona przez szczyt UE, jest tzw. semestr europejski, czyli wzajemne oceny planów budżetowych przez kraje Unii.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy