Biznes Ludzie Pieniądze

Elektroniczny pobór opłat dla TIR-ów będzie później

Lech Bojarski, Poznań
24.09.2010 , aktualizacja: 24.09.2010 20:55
A A A Drukuj
Szykuje się poślizg we wprowadzaniu na polskich drogach elektronicznego poboru opłat za przejazdy ciężarówek.


Elektroniczne myto ma zastąpić archaiczne winiety dla samochodów ciężarowych. Trasę wyposażonych w specjalne moduły samochodów śledzić będą albo satelita, albo odbiorniki umieszczone na bramkach nad drogą - w zależności od wyboru technologii. Opłata naliczana będzie za liczbę przejechanych kilometrów.

System funkcjonuje już m.in. Niemczech, Austrii i Czechach. I przynosi tym państwom spore zyski. W Niemczech w latach 2005-09 pobrano w nim 17,2 mld euro.

Polska planowała wprowadzenie elektronicznego poboru opłat 1 lipca 2011 r. na początku na sieci ok. 1800 km autostrad, dróg ekspresowych i krajowych. Jednak ten termin stoi pod dużym znakiem zapytania, bo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad opóźnia rozstrzygnięcie przetargu na wybór firmy, która zbuduje system na polskich drogach i będzie przez osiem lat jego operatorem. - To zła wiadomość, bo elektroniczne myto powinniśmy wprowadzić jak najszybciej - komentuje dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji. - Raz, że państwo traci wpływy, które mogłyby już iść na nowe projekty drogowe. Dwa, że trzymamy w niepewności firmy transportowe, które nie wiedzą, jak to będzie w Polsce funkcjonowało. No i wreszcie trzecia sprawa - narażamy się na upomnienia albo nawet kary ze strony Komisji Europejskiej, bo zgodnie z unijnym prawem jesteśmy zobowiązani wprowadzić e-myto jak najszybciej - tłumaczy.

Do walki o zamówienie warte kilka miliardów złotych stanęły dwa konsorcja - My Toll, w którym jest m.in. Kulczyk Holding, oraz Kapsch TrafficCom. Ich oferty otwarto już ponad miesiąc temu, ale GDDKiA wciąż nie zdecydowała, którą wybrać. - Zwróciliśmy się do obu firm o dodatkowe materiały, które pozwolą wykonać dodatkowe obliczenia. Wciąż przeliczamy oferty, żeby wiedzieć, ile będzie kosztować rozbudowa systemu w przyszłości, ale zakładamy, że na przełomie września i października wybierzemy zwycięzcę - mówi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

Konkurenci proponują dwie różne technologie. MyToll oferuje system oparty na technologii satelitarnej, Kapsch - mikrofalowej. Która jest tańsza? MyToll żąda o wiele więcej (1,78 mld zł) za uruchomienie systemu na podstawowej sieci dróg niż Kapsch (1,16 mld zł), ale za to taniej wycenia rozbudowę systemu o kolejne kilometry dróg w przyszłości i usługę poboru opłat.

Kosztorys GDDKiA dla całego kontraktu wynosi 3,88 mld zł. Jednak nawet jeśli obie oferty go przekroczą, nie musi to jeszcze oznaczać unieważnienia postępowania. - Zwykle mamy nieco więcej pieniędzy, niż zakłada kosztorys. Unieważnia się przetarg, kiedy najniższa cena jest o wiele wyższa, np. o 70-100 proc. od kosztorysu - zdradza tajniki zamówień GDDKiA jeden z pracowników dyrekcji.

Oba konsorcja walczące o wielomilionowy kontrakt zapewniają, że mimo opóźnienia są w stanie uruchomić elektroniczny pobór opłat w lipcu 2011 r. Choć Kapsch zaczyna się już niecierpliwić. - Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego rozstrzygnięcie przetargu zostało przesunięte. Nie widzę żadnego konkretnego powodu - mówi Michael Gschnitzer, szef globalnej sprzedaży Kapsch TrafficCom. - Ostatecznie dwie oferty spełniające kryteria przetargu zostały zgłoszone do GDDKiA, więc oczekiwaliśmy, że rozstrzygnięcie nastąpi w ciągu miesiąca, w połowie września. Im dłużej rozstrzygnięcie przetargu jest odkładane, tym większe jest niebezpieczeństwo, że przetarg zostanie unieważniony z powodu terminów niemożliwych do zrealizowania. Dla Polski oznaczałoby to, że dużo czasu, energii i pieniędzy poszło na marne, a sam system nie zostanie wdrożony tak, jak zaplanowano do 1 lipca 2011 r. Nie wspominając już o dochodach do budżetu, które nie wpłyną do kasy państwowej - dodaje.

Podziel się

  • 2
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów